Niektórzy z nas uważaja iż jedną z zalet przystąpienia Polski do UE, będzie większa przejrzystość życia publicznego. Wielokrotnie juz spotkałem się z opinią wśród moich znajomych, że w Polsce jest duża korupcja i ta z pewnością zniknie z chwilą przystapienia Polski do UE. Jednak fakty wskazują na to iż brukselscy urzędnicy są "praworządni inaczej". To, że rzadko słyszy sie o aferach w UE świadczy tylko o tym, że tam korupcja osiągnęła takie rozmiary, że bardzo wiele spraw można "wyciszyć". O jak choćby tą:
"Komisja Europejska znalazła się pod ogniem krytyki za próby ukrycia afery związanej z "nieprawidłowościami" w swoim wydziale kontroli
rachunkowości. Sprawa ta wyszła na jaw dzięki postawie pani Marty Andreasen, zatrudnionej przed czterema miesiącami w dziale kontroli,
która została karnie natychmiast przeniesiona na niższe stanowisko a przeciw jej osobie została wszczęta procedura dyscyplinarna.
Neil Kinnock - rzecznik prasowy KE zakazując jej publicznych wystapień tłumaczył to koniecznością
"poszanowania podstawowych zasad w życiu publicznym i demokracji"
Wobec powyższych faktów, komisja została oskarżona o próby zakazu wystąpień
publicznych pani Andreasen, w których okazała ona słabość kontroli finansów, co według niej mogło wystawić fundusze UE na
defraudacje. Pani Andreasen ostrzegła, że system ochrony ksiąg jest słabszy niż był w zbankrutowanej w wyniku "nowoczesnego"
systemu księgowania amerykańskiej firmie Enron. (...)".