Urzędnicy z Brukseli słyną z tego, że specjalną wagę przywiązują do porządku prawnego panującego na terenie Unii Europejskiej, czego najlepszym dowodem są kolejne (ir)racjonalne przepisy. Po dyrektywie dotyczącej eurodrabiny, po przepisach regulujących głośność pracy kosiarki, unijni specjaliści postanowili zając się hodowcami trzody chlewnej i ich zwierzątkami.
Komisja Europejska opracował
dyrektywę, która w sposób szczegółowy reguluje warunki hodowli
prosiąt Dyrektywa ta ma wejść w życie w roku 2003, niesie ona za
sobą ogromne koszty dla hodowców na terenie Unii Europejskiej,
ponieważ to oni będą musieli ponieść koszty, dostosowania swoich
gospodarstw do absurdalnych przepisów. Zgodnie z przepisami w niej
zawartymi, każdy hodowca ma obowiązek zapewnienia odpowiedniej
ilości materiału do rycia, do pomieszczeń, w których znajdują się
zwierzęta musi zostać doprowadzona bieżąca woda. Unijny ustawodawca
postanowił uregulować sposób życia świnek w ich "apartamentach". W
pomieszczeniu hodowlanym, w którym przebywają prosiaczki hałas nie
może być większy niż 85 decybeli, same zwierzęta mają prawo do
przebywania co najmniej 8 godzin dziennie na terenie, gdzie światło
oświetlenie wynosi przynajmniej 40 luksów.
W naszej opinii
twórcy tego "wspaniałego" aktu prawnego, zapomnieli o wielu ważnych
szczegółach, które mogą mieć negatywny wpływ na fizyczny i
psychiczny stan zdrowia prosiaczków. Dlatego też by zapobiec
ewentualnym komplikacjom zdrowotnym u zwierząt (stan zdrowia autorów
dyrektywy jest już nieodwracalny), stanowczo żądamy doprowadzenia
ciepłej i zimnej wody do pomieszczeń, w których przebywają
prosiaczki. Ponadto domagamy się, by zostały one wyposażone w
prysznice, telewizje kablową, a przede wszystkim klimatyzację, która
jest tak bardzo pomocna w upalne dni. Ostrzegamy, że w przypadku nie
spełnienia powyższych żądań, wniesiemy skargę do Europejskiego
Trybunału Sprawiedliwości.
Inne Strony Integracji