2003-01-07
Euroentuzjaści srodze się zawiodą bo żaden z 3 powodów nie zostanie spełniony

głos z Onet.pl
Po pierwsze Europa zachodnia znajduje się w fazie strukturalnej recesji i związanego z tym wysokiego bezrobocia, które narasta, tak więc praca dla nas znajdzie się jedynie w podobnym charakterze co obecnie czyli głównie na czarno, bez jakichkolwiek praw przy najgorzej płatnych prostych czynnościach jak sprzątanie, malowanie, praca na budowie, opiekunki do dzieci i starców. Byłem ja byli moi znajomi i rodzina na takich saksach i wiemy jak traktuje się Polaków przy takich zajęciach w Belgii, we Francji, Włoszech, Niemczech czy Hiszpanii lub W.Brytanii. Człowiek musi pozbyć się godności, kłaść uszy po sobie gdy gospodarz ma zły humor lub jest zwyczajnie złośliwy i ma ochotę na kimś się powyżywać bo może się okazać, że pracowaliśmy za darmo. Nie znam sytuacji w Holandii, Danii czy Szwecji lub Austrii- może tam traktują Polaków inaczej.

Bezrobocie w Polsce wzrośnie po ewentualnym wstąpieniu do UE, a to za sprawą wymogów i norm stawianych przez UE, których wiele naszych firm nie będzie w stanie spełnić, bo już nie spełnia i wiadomo że nie posiada kapitału na inwestycje dostosowawcze. Już wiadomo, że conajmniej połowa zakładów mleczarskich musi zostać zamknięta bo nie spełniają norm ale też podobno jest ich za dużo, a wiadomo że zachodni producenci oczekują, że będziemy jeszcze większym miejscem zbytu niż dotąd (dotąd UE zarabia na czysto rocznie na handlu z Polską kilka miliardów dolarów).
Krach czeka wszystkie sektory przemysłu spożywczego, budownictwo, hutnictwo, przemysł tekstylny i obuwniczy, przemysł paliwowy oraz rolnictwo (w UE wysoko dotowane przez co bardziej konkurencyjne od naszego pomimo niższych kosztów robocizny w Polsce), kiepsko stoi nasz przemysł motoryzacyjny, maszyn i urządzeń, elektroniczny.
Handel już ma przed sobą wizję dominacji gigantycznych sieci zachodnioeuropej skich, a każdy kto pracuje w supermarketach wie kim tam jest i jak i za ile musi pracować.

O lepszych perspektywach dla następnych pokoleń oraz przyspieszeniu rozwoju gospodarczego trudno mówić w kontekście powyższych dwóch punktów pokrótce opisanych oraz faktu że poziom rozwoju w UE oscyluje około 0% czyli jest kompletna recesja, a Polska przyjmuje najgorsze rozwiązania francuskie czy niemieckie i będzie przyjmowana na najgorszych w historii UE warunkach wymuszających dostosowanie podatków i cen w Polsce do średniej unijnej bez jednoczesnego dostosowania zarobków, już nie mówiąc o wzroście bezrobocia. Obecnie w ubóstwie żyje około 60% Polskich rodzin a po ewentualnym wejściu wskaźnik ten wzrośnie za przyczyną przytoczonych wczesniej powodów.
Wszak nie jest dla nikogo tajemnicą, że nie otrzymaliśmy warunków wejścia jak Irlandia i nie otrzymamy pomocy na poziomie Irlandii, a ten kraj często jest przytaczany jako przykład sukcesu z faktu wstąpienia do UE.

Prasa zachodnia bez ogródek pisze że czeka społeczeństwa krajów kandydackich srogi i kosztowny zawód, gdyż składki będziemy musieli płacić bez szemrania, a niską pomoc z budżetu UE otrzymywać będziemy tylko warunkowo i wiadomo, że nawet tej niskiej pomocy nie wykorzystamy ponieważ unijne doświadczenia pokazują, że nikomu nie udało się wykorzystać więcej jak około połowę oferowanej pomocy, a reszta po prostu przepada na skutek nie spełnienia wyśrubowanych wymagań.
Trzy najważniejsze powody, dla których zwolennicy Unii będą w czerwcowym referendum głosować za członkostwem, to: zmniejszenie bezrobocia i zwiększenie możliwość znalezienia pracy, powstanie lepszych perspektyw dla następnych pokoleń i przyspieszenie rozwoju gospodarczego w Polsce.

fragmenty z prasy zachodniej. Kto nie czytał niech przeczyta:

"Kraje Europy Środkowej są zdecydowanie biedniejsze niż państwa iberyjskie bądź Grecja w momencie wstępowania do UE. Dostaną również o wiele mniej pieniędzy z Brukseli niż Hiszpanie - pisze brytyjski The Economist. - Jeżeli Polacy, Czesi bądź Słowacy oczekują w ich miejsce znacznego wzrostu poziomu inwestycji, mogą się srodze zawieść". Patrzący na sytuację z boku amerykański International Herald Tribune, przytacza za unijnymi dokumentami kwoty zaoszczędzone i przeznaczone do wydania. I tak w ciągu trzech pierwszych lat rozszerzenie UE na wschód będzie kosztowało każdego mieszkańca "piętnastki" zaledwie 9 euro rocznie. Nowe kraje otrzymają zaś "zaledwie ułamek tego, co będzie przysługiwało w tym czasie starym członkom UE". W pierwszym roku pomoc dla Polski nie przekroczy 67 euro na osobę, dla Węgier 49 zaś dla Czech 29. W tym samym czasie, na identyczne cele niepomiernie bogatsza Irlandia otrzyma ze wspólnego budżetu aż 418 euro na osobę, Grecja 437, zaś Hiszpania 126. Proporcje te prawdopodobnie nie zmienią się aż do 2007 roku, kiedy dyskutowany będzie w UE nowy okres budżetowy. "Przyjęcie nowych członków do UE nie będzie triumfem, na jaki liczyło pokolenie 1989 - dodaje brytyjski The Economist. - Środkowoeuropejs cy członkowie UE mogą się w pewnym momencie zacząć zastanawiać, w co się wpakowali".

Dlaczego o zagrożeniach wynikających z wejścia do związku unijnego nic się nie mówi, a jak sie wspomina to tyle co brudu za paznokciem.
W programach promujących unię bębni się jak to będzie dobrze.Dobrze będzie lecz komu.Wiele firm polskich już wie że do maja 2004 nie zdoła lub nie będzie w stanie uzyska certyfiktów unijnych na produkty przez siebie produkowane a tym samym skrze sie na wypad z rynku, a pracownicy na bruk.
WQejści e do związku unijnego pociągnie za sobą zamykanie firm,drastyczny wzrost bezrobocia totalną biedę.O tym ludzi się nie informuje.Nie informuje się o tym że wzrosną ceny produktów sppożywczych i innych.Że stracimy na wymianie złotówek na walutę euro.DLACZEGO O TYM NIE INFORMUJĄ.

To Polaków powinno zdziwić czemu rząd zdecydował się przystać na tak niekorzystne warunki i jeszcze oszukiwać społeczeństwo, że więcej nie dało się wynegocjować. Należy przypomnieć, że jest to najtańsze rosszerzenie Unii w historii. Gospodarki państw przystępuijących , a przede wszystkim rodzimy kapitał jest narażony na ekstremalnie ciężką walkę o przetrwanie poprzez nierówną pozycję startową. Wydaje się, że rząd zapomniał o polskiej racji stanu a chce ponad podziałami partyjnymi korzystać z przywilejów dzielącego europejskie pieniądze.
Przykładem ogromnej manipulacji jakiej poddawani są w ostatnim czsie Polacy jest sprawa dopłat bezpośrednich do produkcji rolnej. W rozmowie o wielkości naszych dopłat w stosunku do dopłat unijnych zapomina lub marginalizujue się najważniejszy czynnik - kwoty produkcyjne. Warunki na jakie zgodził się rząd milera spowodują zapaść nawet najlepiej rozwiniętych gospodarstw - tych które wygrałyby konkurencję z unijnymi gdyby startowały na równych warunkach.

Polska będzie dopłacać do budżetu UE i mówią o tym wszyscy bardziej znaczący ekonomiści niemieccy, dziwiąc się że ten fakt jest pomijany w polskich miediach. Tak wyliczyli i ponoć w pierwszych latach będzie najgorzej...
Potwierdziła to pani komisarz UE ds. finansów.

UE ubiła tani interes uzyskując zgodę kandydatów na akces na wielokrotnie gorszych warunkach niż obecne kraje członkowskie, ma powody do zadowolenia.
W Polsce euroentuzjaści trzymający w swych rękach władzę oraz środki masowego przekazu (od początku przemian zapoczątkowanych w 1989r.) bardzo sprytnie przedstawiają przeciwników akcesji jako głupców, oszołomów i ciemnotę, odmawiają przeciwnikom prawo do swobodnego wyrażania poglądów co powinno być oczywiste w demokracji, a jednak nie jest. W internecie sztandarowym hasłem zwolenników wstąpienia do UE jest określenie przeciwników jako sympatyków modelu białoruskiego. Państwowa TVP za pieniądze wszystkich podatników (także przeciwników UE) zalewa kraj euroagitacją, inne media także w rękach zwolenników UE dokładają swoje łatki na wóz przeciwników.
Ogólnie zwolennicy wejścia do UE przemilczają fakty jakimi są kiepskie warunki naszego wejścia i korzyści określają mgliście tłumacząc miliony trudności w rzeczywistym ich oszacowaniu, zaś koszty wstąpienia traktują lekceważąco i nie dokonują jakiejkolwiek analizy w rodzaju RACHUNKU WYNIKÓW gdzie PRZYCHODOM przeciwstawia się KOSZTY i uzyskany WYNIK jest konkretny, a ponadto całość jeszcze bada niezależny BIEGŁY REWIDENT.
Myślę, że zwolennicy wstąpienia do UE dopną swego dzięki zasłonie dymnej i przemilczaniu jakiejkolwiek dokładnej analizy problemu wstąpienia do UE.
Osobiście ciekawi mnie co będzie się działo w POLSCE przez pierwsze trzy lata członkowstwa (wpłaty i potencjalne mgliste zyski dla kandydatów dotąd ustalono do 2007r.)
skoro wiadomo, że warunki wstąpienia spowodują, że wiele zakładów nie spełni wymogów europejskich i musi ulec likwidacji, sztywne kontyngenty produkcji w wielu dziedzinach ograniczą wytwórczość w kraju do niskiego pułapu. Jak tym samym rozwiązany zostanie problem narastania bezrobocia w Polsce gdy Europa znajduje się w recesji, gospodarka Niemiecka nie napawa optymizmem.
Hiszpania przyjmowana do UE na lepszych warunkach i w czasach gdy gospodarka ówczesnej EWG prężnie się rozwijała
przeżyła szok gdy bezrobocie wzrosło z bodajże 7% na 17% (w Polsce już teraz jest 18% i ma rosnąć), Irlandia przez wiele lat nie odczuwała żadnych wyraźnych symptomów ożywienia, które przyszło dopiero wiele lat później i jego analiza pokazuje rozliczne czynniki sprawcze, które nie powtórzą się w przypadku Polski.
Ciekawi mnie co powiedzą po roku, a potem po trzech latach członkostwa ci Polacy, którzy disiaj tak bezkrytycznie przyjmują wstąpienie do UE i nie interesują ich skutki zjednoczenia.
Trzeźwość i mądrość myślenia człowieka rozpoznaje się m.in. po tym, że potrafi przewidywać złe skutki i szuka najlepszych rozwiązań i nie podejmuje pochopnych decyzji.
Ciekawe jakie byłyby warunki wstąpienia za lat kilka?
Kiedy uzdrowieniu uległaby gospodarka Polski wkraczając na tory minimum 5-7% rocznego wzrostu (metody tego uzdrowienia to już odmienny temat) a UE osiągnęłaby moment decydujący o własnym charakterze i przyszłości uzdrawiając własną gospodarkę, wychodząc z recesji albo brnąc dalej w przyczyny dzisiejszego zastoju.

Dopłaty z UE.
Cytat z artykułu:
Dopłaty bezpośrednie dla rolników w całości w pierwszym roku wyniosą 55 proc., w drugim - 60 proc., a w trzecim - 65 proc. dopłat przysługujących rolnikom w obecnych krajach Unii.

Dopłaty będą pochodzić z trzech źródeł. Unia sfinansuje nam w kolejnych trzech latach 25, 30 i 35 proc. dopłat, jakie otrzymują unijni rolnicy. Środki z budżetu Unii będziemy mogli uzupełnić przenosząc na dopłaty 20 proc. z funduszy na rozwój wsi. Uzyskamy w ten sposób poziom dopłat w rolnictwie w wysokości 36, 39 i 42 proc. w kolejnych trzech latach członkostwa.

Resztę - do poziomu 55, 60, 65 proc. - możemy dopłacić z własnego budżetu. Premier zapowiedział w sobotę, że poziom uzupełniania dopłat bezpośrednich dla rolników z budżetu krajowego będzie zależny od możliwości budżetu oraz decyzji rządu i parlamentu.

W budżecie nie ma pieniędzy dla pielęgniarek, służba zdrowia stoi na krawędzi bankructwa, szpitale odmawiają wykonania badań ze względu na wykorzystane limity, nie ma pieniędzy dla nauczycieli, dla strażaków, dla policjantów, dla TOPR, dla GOPR, dla emerytów i rencistów, każdy kolejny budżet uchwalany jest z 40 miliardowym deficytem, dochodzi płacenie euro-składki w wysokości 10 miliardów złotych, a rząd mydli oczy rolnikom o dopłatach w wysokości 50, 55 i 60% tego, co mają rolnicy unijni, oczywiście część pieniędzy na dopłaty ma pochodzić z budżetu państwa......
Dla mnie jest to zwykłe bicie piany, mydlenie oczy i oszukiwanie społeczeństwa.
Onet.pl