2003-01-13
Czy istnieje "życie" poza UE?
Marcin Olbrycht
W propagandzie prointegracyjnej stale podkreśla się rzekomy brak
alternatywy dla przystąpienia
Polski do Unii Europejskiej. Jest to koronny argument prounijnych
polityków. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że poza Unią istnieje
szereg innych organizacji międzynarodowych zrzeszających państwa, także
europejskie.
Rozmaici przodownicy integracji usiłują hipnotyzować
opinię publiczną wytartymi sloganami, których słuchamy od ponad dziesięciu
lat. Jeśli nie wejdziemy do Unii - to na pewno nastąpi koniec świata, a
przynajmniej tak można wywnioskować z gróźb rzucanych przez
euroentuzjastów. Znamy już czasy jak to nie było alternatywy dla
"wieczystego" sojuszu z pewnym bratnim narodem. Na szczęście optymizm nie
stał się jeszcze towarem deficytowym, więc śmiało możemy rozglądać się za
innymi, niż wstąpienie do UE rozwiązaniami dla naszego kraju. Wśród takich
propozycji często pada możliwość przystąpienia do EFTA, czyli
Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu.
Wolny handel
W teorii stosunków międzynarodowych strefę wolnego
handlu uznaje się za najprostszą formę integracji gospodarczej. Z
definicji jest to umowa między państwami o likwidacji ceł i innych barier
w wymianie handlowej na niektóre albo nawet na wszystkie towary. W takiej
strefie nie następuje likwidacja granic, ani wspólna polityka celna czy
handlowa. Każde z państw uczestniczących w tego typu umowie samodzielnie
ustala stawki celne względem państw trzecich, nie wchodzących do strefy.
Kontrola graniczna między państwami członkowskimi zostaje zachowana.
Przykładem strefy wolnego handlu jest Środkowoeuropejskie Stowarzyszenie
Wolnego Handlu (CEFTA).
Wyższy szczebel integracji to unia celna. Posiada ona
cechy strefy wolnego handlu, ale jest poszerzona o wspólną politykę celną
oraz handlową względem państw trzecich. Ten typ integracji wymaga
instytucji, które by na przykład ustalały taryfy na towary sprowadzane
spoza granic Unii. Przykładem unii celnej jest EFTA.
Biurokraci na bruku
EFTA powstała 4 maja 1960 roku. Jest to unia celna,
która została założona przez Wielką Brytanię, jako alternatywa dla
uwikłanej w spory polityczne poprzedniczki UE - Europejskiej Wspólnoty
Gospodarczej (EWG). Jednak groźba podziału Europy wobec niebezpieczeństwa
zimnej wojny doprowadziła do roszad na arenie politycznej naszego
kontynentu. W 1972 roku, w związku z przystąpieniem do EWG, z grona państw
członkowskich EFTA wystąpiła Wielka Brytania i Dania. W ich ślady poszła w
latach 80-tych Portugalia oraz w kolejnej dekadzie Finlandia, Szwecja i
Austria. Głównym celem organizacji nadal pozostało zniesienie barier
celnych w handlu między krajami członkowskimi. Od roku 1995 EFTA liczy
ostatecznie 4 członków: Islandię, Liechtenstein, Norwegię i Szwajcarię. W
EFTA porozumienie o wolnym handlu dotyczy tylko towarów przemysłowych i
nie obejmuje rolnictwa ani rybołówstwa.
Dodajmy też, że jest to rodzaj integracji, który
pozostawia dużo swobody państwom w niej uczestniczącym. W EFTA nie
istnieje przeniesienie uprawnień prawodawczych z parlamentów narodowych do
jakichkolwiek instytucji międzynarodowych. Umożliwia to narodowym rządom
elastyczne działanie, zależne od aktualnej sytuacji na świecie. Pozostawia
również kontrolę nad gospodarką narodom zamieszkującym poszczególne
państwa, a więc tym, które mają do tego największe prawa. Ingerencja
instytucji unijnych jest tu niewielka. Rozbudowana biurokracja nie jest
potrzebna, a urzędnicy wymyślający właściwą krzywiznę bananów przy tego
typu projekcie pracy nie znajdą...
Unia polityczna
UE reprezentuje kolejny model integracji, który jest
unią gospodarczą, monetarną (jeszcze nie wszystkie kraje w niej
uczestniczą) i zmierza do unii politycznej. Między krajami Unii nie tylko
nie ma granic, ale prowadzą one też wspólną politykę celną, rolną i
obronną. Po powstaniu Unii Gospodarczo-Walutowej wizja superpaństwa - unii
politycznej z jednym rządem, stała się już bardzo bliska. Przystępując do
UE Polskę przestanie obowiązywać umowa o wolnym handlu z krajami EFTA.
Zostanie ona zastąpiona przez umowy regulujące obecny handel UE z EFTA.
Nie zawsze będą one korzystne dla naszego kraju. Dobrym przykładem mogą
być norweskie ryby i owoce morza, które napotykają na znaczące bariery
celne przy imporcie do UE.
Co stracimy
Po ewentualnym przystąpieniu Polski do UE drastycznie
zmienią się warunki handlu tymi produktami. Dotychczasowy import śledzi,
makreli, łososi i innych ryb odbywał się na podstawie umowy o wolnym
handlu rybami i owocami morza między Polską a Norwegią. Po integracji
taryfy celne będą wynosić 15-25 procent w zależności od pory roku. Jest
bardzo prawdopodobne, że ryby z Norwegii - tanie i dobrej jakości -
zostaną zastąpione przez gorsze jakościowo ryby z wód przybrzeżnych UE. Ma
to duże znaczenie nie tylko dla polskich konsumentów (bo większość importu
wymienionych gatunków pochodzi z Norwegii), ale i dla przetwórców. Według
danych Ambasady Norwegii, Polska sama nie ma dostępu do gatunków śledzi i
makreli, które są dostarczane z tego kraju, a alternatywnych dostawców
jest niewielu bądź nie ma ich wcale.
Integracja zastąpi obecne umowy handlowe, które
pozwalają także Polsce na bezcłowy eksport do Norwegii. Handel z tym
skandynawskim krajem, który nie jest w UE, będzie przebiegał według zasad
określonych przez brukselskich urzędników. Ich propozycje to duża liczba
kontyngentów i różne okresy obciążeń celnych, które sprawiają, że reguły
handlu żywnością pochodzenia morskiego stają się bardzo niejasne.
EFTA lepsza od UE
Chociaż EFTA jest stowarzyszeniem małych państw, to
jednak liczy się w światowej gospodarce. Jej państwa członkowskie są
wymieniane wśród pierwszej dziesiątki najbogatszych państw świata według
kryterium: dochód na głowę mieszkańca. Dla obszaru EFTA jest on niemal dwa
razy wyższy, niż w UE. EFTA ma również mniejszą inflację i niższy wskaźnik
bezrobocia. Te cztery (niewielkie w sumie) państwa należą do czołówki
ekonomicznej globu. Dwa państwa położone w Alpach - Szwajcaria i
Liechtenstein, to światowe centra finansowe. Z kolei dwaj pozostali,
skandynawscy członkowie EFTA - Islandia i Norwegia - są czołowymi
dostawcami ryb. Poza tym Norwegia to największy po Arabii Saudyjskiej
dostawca ropy naftowej.
EFTA to przykład państw, które ani nie są wielkie ani
nie są silne. A jednak dzięki zręcznej polityce kolejnych rządów potrafiły
zbudować mocne gospodarki, które są zdolne oprzeć się zagranicznej
konkurencji.
Polska w EFTA?
Przedstawiciele państw należących do EFTA pytani o
nasze szanse w tym stowarzyszeniu jako alternatywie dla UE mówią wprost:
to zależy od was. Skoro państwa EFTA były zdolne do tak dobrych wyników
ekonomicznych to ile mógłby osiągnąć tak wielki kraj jak nasz? Udział w
takim przedsięwzięciu mógłby stworzyć nam warunki (na przykład transfer
nowoczesnych technologii) do zbudowania potęgi, jaką powinien
reprezentować 40-milionowy kraj położony w centrum Europy. Oczywiście, o
ile byłyby to partnerskie warunki, więc coś zupełnie innego, niż nas czeka
w UE.
** ** **
Udział w EFTA jest konkretną alternatywą dla integracji
z UE. Umożliwia nam dostęp do rynku Unii, a jednocześnie nie nakłada
obowiązku przyjmowania politycznej opieki Brukseli. Oczywiście, należy
przeprowadzić dokładny rachunek ekonomiczny, ale EFTA to gwarancja
suwerenności. A wiemy, co to znaczy w kraju o takiej historii, jaką
posiada Polska.
Polskie Jutro