2003-04-16
Unia Europejska jak Związek Sowiecki
Władimir Bukowski
Wystąpienie Włodzimierza Bukowskiego wygłoszone podczas
Konferencji Uniosceptycznej w dniu 11 kwietnia 2003 roku w auli
Akademii Świętokrzyskiej w Piotrkowie
Trybunalskim
Przez ostatnie kilka lat
podróżowałem bardzo dużo, zarówno po Europie Zachodniej, jak i
Europie Wschodniej, mówiąc o tym, czym jest Unia Europejska.
Zauważyłem dużą sprzeczność. Z jednej strony ludzie z krajów
zachodnich zastanawiają się, w jaki sposób wyjść z UE, natomiast z
drugiej strony ludzie z krajów z Europy Wschodniej i Środkowej cały
czas chcą do Unii przystąpić, lokują w niej swoje
nadzieje.
Przypomina mi to stary dowcip, jeszcze z czasów
sowieckich, o dwóch statkach, z których jeden pełen emigrantów ze
Związku Sowieckiego płynie w stronę Zachodu, drugi pełen emigrantów
z Zachodu płynie w stronę Związku Sowieckiego... Oba statki
spotykają się na środku morza, a ludzie na nich są bardzo zdziwieni,
patrzą na siebie jak na idiotów. I rzeczywiście, trudno jest teraz w
krajach Europy Środkowej i Wschodniej wytłumaczyć, dlaczego Unia
Europejska jest zła, ale ja mam pewną praktykę, bo przez ostatnie
dwadzieścia lat tłumaczyłem z kolei na Zachodzie, dlaczego Związek
Sowiecki jest zły, co też nie było przyjmowane z dużym aplauzem.
Wynikało to przecież z tego, że ludzie na Zachodzie po prostu nie
byli w stanie zrozumieć, czym jest komunizm sowiecki. Ale mówienie o
tym, dlaczego Unia Europejska jest zła, jest teraz zajęciem jeszcze
bardziej frustrującym, ponieważ mieszkańcy
Europy Środkowej i
Wschodniej nie podchodzą do sprawy racjonalnie. Europa jest dla nich
przede wszystkim marzeniem.
Przez lata wszystko, co było złe,
płynęło ze Wschodu, natomiast wszystko, co było dobre, płynęło z
Zachodu. Ludzie w Europie Środkowej i Wschodniej tak się do tego
przyzwyczaili, że zbawienia zaczęli szukać tylko na Zachodzie. I
zresztą tego typu marzenie było dwadzieścia lat temu w pełni
uzasadnione. Wtedy nie mieliśmy Unii Europejskiej, tylko mieliśmy
europejski wspólny rynek. I oczywiście wspólny wolny rynek był
rzeczą dobrą. Gwarantował zlikwidowanie wszystkich barier w
przepływie towarów, osób i dewiz, był po prostu unią ekonomiczną.
Jeślibyście więc spróbowali wstąpić do Unii dwadzieścia lat temu,
przyklasnąłbym temu.
Sytuacja zaczęła się zmieniać od połowy
lat osiemdziesiątych.
Pod koniec lat osiemdziesiątych system
sowiecki był w głębokim kryzysie o czym przywódcy sowieccy doskonale
wiedzieli. Przywódcy socjalistyczni z Zachodu także przewidywali
wystąpienie takiego kryzysu. Podczas mojego pobytu w Moskwie
zostałem dopuszczony do dokumentów Biura Politycznego KPZS i
oglądałem dokumenty, które wyraĽnie wskazywały na świadomość tego
kryzysu. Przywódcy socjalistyczni na Zachodzie byli świadomi tego,
że ewentualne załamanie się systemu sowieckiego może doprowadzić
także do ich własnej klęski. Tak więc pomiędzy stroną sowiecką a
socjalistami zachodnimi doszło do współpracy, do stworzenia
wspólnego planu i w ten sposób obie strony mogły przetrwać. Plan ten
był kolejnym wcieleniem znanego pomysłu tzw. konwergencji. Teoria
konwergencji zakładała, że z jednej strony Związek Sowiecki powinien
nieco złagodnieć, z drugiej strony kraje zachodnie powinny stać się
bardziej socjalistyczne. W końcu te dwa światy powinny spotkać się
gdzieś po środku. To było takie marzenie europejskiej lewicy, że
dzięki takiemu dwustronnemu procesowi dojdzie do tej konwergencji i
powstanie świat pokoju, raj na ziemi.
Tak więc pod koniec lat
osiemdziesiątych przywódcy sowieccy oraz przywódcy socjalistyczni na
Zachodzie postanowili wprowadzić taki plan w życie. Ze strony
zachodniej polegało to na przyjęciu przez kraje socjalistyczne
projektu jedności europejskiej. I według tych planów, w momencie,
kiedy udałoby się im tego dokonać, miały wywrócić do góry nogami
unię ekonomiczną Europy Zachodniej. Zamiast wolnego rynku, zamiast
wolnego przepływu towarów i usług Europa miała się stać jednolitym
państwem federalnym. W dodatku to państwo federalne musiało mieć
strukturę jak najbardziej zbliżoną do struktury państwa sowieckiego,
żeby mogło dojść do planowanej konwergencji. Ze strony sowieckiej
podobne działania określono mianem budowy wspólnego europejskiego
domu. I budowa tych struktur ze strony zachodniej postępowała, ale
do 1992 roku Związek Sowiecki przestał istnieć. I nagle lewica
została jakby tylko z zachodnią częścią tego wspólnego europejskiego
domu i w poczuciu niepewności. Zamiast jednak zatrzymać dalszy
postęp tego projektu i zapobiec wprowadzeniu go w życie, postanowiła
go kontynuować. Oczywiście dlatego, że zorientowała się, iż dzięki
temu będzie mogła utrzymać się u władzy. Jakiekolwiek byłyby wyniki
wyborów w poszczególnych krajach, struktury europejskie pozostaną na
dawnym miejscu. I oczywiście cała ideologia lewicowa będzie cały
czas włączona w europejskie prawodawstwo.
Żeby zobaczyć
odpowiedniość obecnych struktur europejskich w stosunku do struktur
sowieckich, spróbujmy porównać oba systemy...
W jaki sposób
Związek Sowiecki był rządzony? Był rządzony przez piętnastu nie
wybranych przez nikogo ludzi, którzy przed nikim nie odpowiadali i
przez nikogo nie mogli zostać zwolnieni.
W jaki sposób
rządzona jest Unia Europejska? Przez 20 ludzi, których nikt nie
wybrał, którzy przed nikim nie odpowiadają i którzy przez nikogo nie
mogą zostać zwolnieni.
Czym był Związek Sowiecki? Związek
Sowiecki był związkiem socjalistycznych republik.
A czym jest
Unia Europejska od momentu swojego powstania w 1992 roku? Unią
socjalistycznych republik.
W jaki sposób Związek Sowiecki
został stworzony? Przez naciski, przez szantaże, przez siłę, a
czasem nawet przez okupację.
Oczywiście Unia Europejska jak
dotychczas nie posunęła się do militarnej okupacji, natomiast
wszystkie inne stosowane u zarania Związku Sowieckiego metody już
były stosowane. Wywierano ekonomiczne naciski na kraje, które nie
chciały przystąpić do Unii Europejskiej. Stosuje się niesamowicie
silną propagandę, która przypomina mi propagandę sowiecką. Całkiem
niedawno, gdy w Irlandii powtarzano referendum w sprawie traktatu
nicejskiego, cały kraj został zalepiony lansowanymi przez Unię
Europejską plakatami, na których było napisane, że jeśli nie
wybierzecie Unii Europejskiej, będziecie mieli głód i
nędzę.
W większości krajów przed wstąpieniem do Unii
Europejskiej przeprowadza się referendum, tak jak będzie to miało
miejsce w Polsce. I oczywiście nie ma niczego złego w pomyśle
referendum. To jest stwierdzenie, jaka jest wola ludu. Ale Unia
Europejska stosuje taką metodę, że przeprowadza te referenda tak
często, aż w końcu uzyska taki wynik, jakiego zapragnie. To zdarzyło
się w Irlandii, to zdarzyło się w Danii. Jeśli tylko wynik tego
referendum jest niepomyślny dla Unii Europejskiej, referendum jest
powtarzane dotąd, aż wynik będzie prawidłowy. W Szwajcarii było już
pięć referendów w sprawie wstąpienia do UE. Pięć razy Szwajcarzy
powiedzieli "nie" Unii Europejskiej. Ale wszyscy dobrze wiemy, że to
nie jest koniec. Jednak gdy tylko ten kraj zagłosuje za Unią, fala
referendów skończy się. Ale jeśli oczywiście ktoś zamarzy, aby
przeprowadzić referendum sprawdzające, czy ludzie nadal chcą być w
Unii, to na to nie zostanie wyrażona zgoda. I to jest kolejne
podobieństwo pomiędzy Związkiem Sowieckim a Unią
Europejską.
W ZSRS w stalinowskiej konstytucji istniał zapis,
że każdy kraj ma prawo do wystąpienia ze Związku Sowieckiego.
Oczywiście zapis ten istniał wyłącznie w celach propagandowych i
nikt nawet nie mówił o możliwości wystąpienia ich kraju ze Związku
Sowieckiego. Dlatego też nie było oczywiście żadnej drogi prawnej do
takiego procesu. Ale przynajmniej twórcy stalinowskiej konstytucji
czuli się zobligowani, by wstawić paragraf umożliwiający wystąpienie
danego kraju ze Związku Sowieckiego. Tymczasem w pierwszym projekcie
konstytucji europejskiej, która nadal jest tworzona, takiego zapisu
brakuje. W tej chwili toczy się w tej sprawie dyskusja, ale na dzień
dzisiejszy nie ma takiego projektu, który umożliwiałby wystąpienie
jakiemuś krajowi z Unii Europejskiej.
Sowiecki system, jak
wiecie, był wysoce zbiurokratyzowany, przepisy regulowały niemal
każdą dziedzinę życia. Europejski system, system unijny, niczym się
w tym obszarze nie różni. Także jest bardzo silnie
zbiurokratyzowany. Każdego roku Unia Europejska wydaje setki tysięcy
stron różnego rodzaju praw, dekretów, dyrektyw. I te regulacje,
podobnie jak to było w Związku Sowieckim, dotyczą niemal każdej
dziedziny życia. Mówi się na przykład, że jeśli ogórek ma zły
kształt, to nie możemy go nazwać ogórkiem. Jeśli kiełbasa ma zbyt
wiele tłuszczu, to zgodnie z wytycznymi Brukseli nie może nazywać
się kiełbasą. A jeśli jajka są nieco mniejsze od przewidzianych
przez Brukselę rozmiarów, nie możecie ich nazywać jajkami. Dochodzi
do sytuacji rzeczywiście karykaturalnych. Całkiem niedawno z Unii
Europejskiej wypłynęły przepisy, które zobowiązują każdego
właściciela chlewów, aby zapewnił świniom piłki, którymi zwierzęta
te będą mogły się bawić.
Nawet korupcja, która panuje w Unii
Europejskiej, jest w sowieckim stylu. W normalnym kraju korupcja
płynie od dołu do góry. W krajach bloku sowieckiego korupcja płynęła
od góry do dołu. I dokładnie tak samo dzieje się w Unii
Europejskiej. Nie jest to zresztą niczym dziwnym, gdyż tysiące
czołowych urzędników unijnych ma zapewniony immunitet.
Ale
podobieństwo pomiędzy systemem sowieckim a unijnym sięga dużo
głębiej. Występuje ono także w zakresie ideologii...
Jaki był
cel powstania Związku Sowieckiego? Uczono nas w szkołach, że celem
powstania ZSRS było stworzenie nowej rzeczywistości historycznej -
człowieka sowieckiego?
Jaki jest cel istnienia Unii
Europejskiej? Tym celem jest stworzenie nowej rzeczywistości
historycznej - Europejczyka.
Oba systemy, zgodnie z tradycją
socjalistyczną, dążą do tego, by jak najbardziej osłabić państwa
narodowe. W Związku Sowieckim panowała tzw. doktryna Breżniewa -
doktryna ograniczonej suwerenności. Jeśli tylko któryś z krajów
bloku sowieckiego nieco zmieniał swoją politykę bez zgody Moskwy,
natychmiast był powstrzymywany. I tak na przykład w 1968 roku, gdy
Czesi zaczęli eksperymentować ze swoim systemem, najechały ich
sowieckie czołgi.
Ta sama zasada ograniczonej suwerenności
zaczyna obowiązywać w Unii Europejskiej. Kiedy kilka lat temu
Austriacy wybrali prawicowy rząd, Unia Europejska ogłosiła bojkot
Austrii. Kiedy całkiem niedawno wiadomo już było we Włoszech, że
wybory wygra prawdopodobnie Berlusconi, na Włochów była wywierana
wielka presja, żeby nie dokonano takiego wyboru. Oczywiście
Berlusconi wygrał i tym razem sprawa nie zakończyła się bojkotem
Włoch, ale presja wywierana na wyborców włoskich była rzeczywiście
wyjątkowa. Także Polska ostatnio odczuła działanie tej europejskiej
doktryny Breżniewa. Wraz z ośmioma krajami podpisaliście dokument
popierający Stany Zjednoczone w sprawie Iraku. Unia Europejska
wystosowała ostrą reprymendę dla tych krajów, a tym, które nie
należały jeszcze do Unii, zagroziła, że nie zostaną do niej
wpuszczone.
Moglibyśmy mnożyć te porównania. Zapewniam, że
oba systemy są bardzo zbliżone. Oczywiście Unia Europejska jest dużo
łagodniejszą formą niż Związek Sowiecki, ciągle nie ma tam represji
przeciwko dysydentom. Ale to się powoli zaczyna, pojawiają się
pierwsze mechanizmy. Zgodnie z traktatem nicejskim, ma powstać
policja europejska. Ta policja - Europol - będzie miała wyjątkowe
możliwości działania, w tym immunitet dyplomatyczny. Będzie mogła
ścigać obywateli krajów członkowskich za 42 rodzaje przestępstw. Dwa
z tych przestępstw są szczególnie interesujące, ponieważ jak dotąd
nie są przestępstwami w żadnym z krajów członkowskich. Jedno z nich
nazywa się rasizmem, drugie - ksenofobią. Ponieważ w kodeksach
karnych krajów członkowskich nie ma definicji tego typu przestępstw,
Unia Europejska zapewne zdefiniuje je sobie sama i będzie wcielała
te interpretacje w życie.
Ale jest jedna pozytywna strona
podobieństwa między tymi systemami - wiemy jak doszło do upadku
Związku Sowieckiego, możemy się więc domyślić, jak dojdzie do upadku
Unii Europejskiej. My już żyliśmy w tej przyszłości i wiemy, jaka
ona będzie. Po pierwsze - wiemy więc, że efekty istnienia Unii
Europejskiej będą dokładnie przeciwne tym obietnicom, które tam są
teraz składane. W systemie sowieckim obiecywano nam, że jest on
szczęśliwą rodziną narodów, a skończyliśmy na nienawiści między
narodami, co niemal doprowadziło do wybuchu. I to samo będziemy
mieli w Unii Europejskiej. Obecnie nie ma wrogości pomiędzy narodami
europejskimi, ale na koniec eksperymentu europejskiego ta nienawiść
będzie. Dzisiaj obiecuje się nam, że przyszłość ekonomiczna krajów
europejskich będzie świetlana i będziemy mogli konkurować ze Stanami
Zjednoczonymi. Dokładnie to samo obiecywali swym obywatelom
przywódcy sowieccy. Ale efekty tych obietnic były łatwe do
przewidzenia. Biurokracja, przeregulowanie oraz zmniejszanie
możliwości współzawodnictwa doprowadzą do stagnacji i w końcu do
recesji. I oczywiście możemy przewidzieć, że Unia Europejska skończy
tak jak Związek Sowiecki, czyli po prostu się rozpadnie. I podobnie
jak to miało miejsce w przypadku ZSRS, bałagan po rozpadzie będzie
tak potężny, że potrzeba będzie wielu generacji, by doprowadzić
sprawy do porządku. Wiedząc to wszystko, nie mogę zrozumieć,
dlaczego tyle krajów chce teraz wstąpić do Unii Europejskiej i wziąć
udział w tym eksperymencie.
Szczególnie dziwi mnie to w
przypadku Polski - kraju, który tak bardzo cierpiał, walcząc o swoją
wolność i uzyskał niepodległość po tak długim okresie niewoli.
Dlaczego Polska chce oddać tę swoją tak ciężko wywalczoną
niepodległość za nic? Tylko po to, by stać się częścią kolejnego
fałszywego, socjalistycznego eksperymentu?
Mimo wszystko mam
nadzieję, że większość Polaków podczas zbliżającego się referendum
będzie głosowała przeciwko.
Najwyższy Czas