2003-06-02
po papieskim wystąpieniu -RZECZYWISTA ALTERNATYWA

Włodzimierz Kałuża


Fot. MoRo
Czołówka "Gazety Wyborczej" po rozmowach Episkopatu Polski z Aleksandrem Kwaśniewskim w kwestii integracji europejskiej.
To, że jest to apogeum propagandowych działań Kościoła katolickiego może przygnębiać, ale z drugiej strony, gdyby przeciwnicy polskiej suwerenności byli pewni swego zwycięstwa, to z całą pewnością nie uciekaliby się do włączania do swych propagandowych działań takich autorytetów, jak biskupi, Prymas, a na końcu Papież.
W czasach, kiedy środki masowego przekazu trąbią na każdym kroku o braku alternatywy wobec aneksji do Unii Europejskiej, sprawę postawić trzeba całkowicie jasno. Alternatywą wejścia do UE jest zachowanie niepodległości i suwerenności Państwa Polskiego, jest nią życie według praw ustanawianych w Warszawie, a nie według tych narzucanych z Brukseli. Alternatywą jest samodzielne sprawowanie władzy przez Polaków, a nie dzielenie się tą władzą z obcymi. Iluzoryczna wiara, że ktoś w Brukseli myśleć będzie nad tym, aby nam Polakom było lepiej, zakorzeniła się w wielu zbałamuconych propagandą mózgach.

Niewątpliwie ogromny wpływ na taki stan rzeczy miała szeroka koalicja sił przeciwnych zachowaniu przez Polskę suwerenności. Nie mam nawet zamiaru szerzej omawiać tu czynników spoza Polski, jak przykładowo nieustannych nacisków niemieckich "Związków Wypędzonych", które uzyskały poparcie niemieckiego kanclerza Gerharda Schrödera, który jednoznacznie stwierdził, że po wejściu Polski i Czech do UE nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby tam się osiedlać. Pomińmy też wypowiedzi Żydów europejskich z ich zjazdu w połowie grudnia 2002 roku w Budapeszcie, gdzie wyrażali oni przekonanie o tym, że nie ma w Polsce Żydów, którzy wypowiadaliby się przeciw przystąpieniu Polski do UE. Warto może przytoczyć jedynie wypowiedź jednego z nich "Najważniejsze, że znajdziemy się w jednym organizmie. Dla Żydów będzie to oznaczało większą łatwość zagłębienia się w ideę żydostwa europejskiego"- stwierdził przedstawiciel polskich Żydów Stanisław Krajewski (patrz: Jan Bałdyn, Monika Rotulska, Polskie Jutro, 03.01.2003).

Dziwny sojusz...
Zostawiając jednak owe obce części koalicji antysuwerennościowej, warto zauważyć niespotykaną dotychczas w Polsce współpracę Kościoła katolickiego z komunistami, czy też jak kto woli z postkomunistami. Początkowo właśnie komuniści wydawali się dzierżyć palmę pierwszeństwa w dziele pozbawiania Polski suwerenności. Robili to konsekwentnie od czasów rewolucji bolszewickiej, przez zdradzieckie działania podczas II wojny światowej, aż do objęcia władzy w lipcu 1944 roku i nieprzerwanego jej dzierżenia przez następne 45 lat. Nie inaczej było też w oparciu o umowy magdalenkowe, a to w każdym bez wyjątku rządzie. Antypolskie działania komunistów nie są więc niczym niespodziewanym. W ostatnim jednak czasie antysuwerennościowa koalicja została w istotny sposób rozszerzona. Wyraźnie nasiliła się bowiem rola Kościoła katolickiego w tej kwestii. I wprawdzie zawsze mamy z jego strony do czynienia z jakimiś zastrzeżeniami - czy to o równe traktowanie krajów kandydackich, czy to o obecność wzmianki o Bogu w przyszłej konstytucji unijnej, czy to o poszanowanie wartości chrześcijańskich i tym podobne punkty należące w całości do zakresu pobożnych życzeń.
Żaden z owych usilnie nagłaśnianych eurobiskupów nie raczył zauważyć, że UE trwa już od wielu lat i w rzeczywistości kieruje się zupełnie innymi zasadami, niż te oczekiwane przez nich. Nawet Prymas Polski, kardynał Józef Glemp wyraźnie odszedł od prezentowanej początkowo linii braku agitacji na rzecz UE, do czego się zobowiązywał. Mimo zapowiedzi tego rodzaju, zarówno witryny internetowe Katolickiej Agencji Informacyjnej, jak i samej Opoki nieustannie prowadziły antysuwerennościową propagandę, w której UE miała być alternatywą... wobec połączenia się z Białorusią, w której UE przedstawiano jako "windę cywilizacyjną", a Polakom sugerowano daleko idące korzyści z przyszłego członkostwa, czy też wmawiano rzekomy "strach przed Europą". Obie witryny głęboko zaangażowały się w propagandę, której według Prymasa miało nie być.

Do UE bez Boga w konstytucji, ale... z Bogiem?
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że znaczna część mediów w Polsce nie należy do Polaków i tym sposobem prezentuje interesy inne, niż polskie. Tam można niejako z zasady spodziewać się działań w interesie obcych, ale dlaczego dzieje się tak w mediach katolickich? Toż trzeba przecież zdawać sobie sprawę z tego, że propaganda antysuwerennościowa oparta jest na ogromnej ilości kłamstw: od ideologicznych poczynając, a na gospodarczych kończąc. Trzeba zdawać sobie przecież sprawę z tego, że kłamstwa te zostaną po prostu z biegiem czasu odsłonięte, jak i obietnice bez pokrycia. Obietnice gruszek na unijnych wierzbach z jednej strony i pobożne życzenia o równe traktowanie z drugiej strony. Przy czym nawet z pobożnych życzeń rezygnowano w sposób całkowicie otwarty. Przykładowo niewiarygodne wydawało się, iż Prymas Kościoła katolickiego nie widział potrzeby w zamieszczeniu odniesienia do Boga w przyszłej konstytucji unijnej ze względu na rzekome nadużywanie Imienia Bożego, a jednocześnie tenże sam Prymas stwierdził, iż "Bóg chce, abyśmy weszli do wspólnej Europy".
Nagłaśniana część Episkopatu z Prymasem na czele aktywnie zaangażowana została do antysuwerennościowej propagandy. Wydawało się, że znajdujemy oparcie jedynie w Ojcu Świętym - w jego nauce o Europie Ojczyzn, w jego ostrych napomnieniach o chrześcijańskie wartości, leżące u podstaw kultury europejskiej, w jego gromkiej krytyce wszechobecnie panującego liberalizmu, w nawoływaniu do konieczności poszanowania wartości narodowych we wszystkich jej częściach, w podkreślaniu konieczności obrony narodowych tradycji, do których zaliczaliśmy umiłowanie wolności i niepodległości naszej Ojczyzny.

Papież chce do UE
Wszystkie te myśli były i nadal są utwierdzeniem nas - Polaków pragnących utrzymania suwerenności Polski - w przekonaniu, że to właśnie my mamy rację, że nie można wchodzić do organizacji ponadpaństwowej, która kieruje się odmiennymi od wymienionych pryncypiami. Tak było do ostatnich słów Papieża, mówiących o polskiej drodze od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej. Słów tych nie da się inaczej odczytać, jak wyraźne wypowiedzenie się Papieża na temat czekającego nas referendum. I tu z całym szacunkiem, chyląc czoło przed osobą Ojca Świętego i jego wielkimi dokonaniami, trzeba stwierdzić, że ostatnia opinia jest po prostu nawoływaniem do działania mającego pozbawić Polskę suwerenności państwowej, a przez to jest ona opinią błędną. To, że jest to apogeum propagandowych działań Kościoła katolickiego może przygnębiać, ale z drugiej strony, gdyby przeciwnicy polskiej suwerenności byli pewni swego zwycięstwa, to z całą pewnością nie uciekaliby się do włączania do swych propagandowych działań takich autorytetów, jak biskupi, Prymas, a na końcu Papież.

** ** **
Skoro sytuacja wymagała sojuszu wszystkich sił - poczynając od tych z Magdalenki, a kończąc na tych z Kościoła, to może wciąż jest szansa na to, że instynkt samozachowawczy Polaków, a przede wszystkim ich zdroworozsądkowa kalkulacja zysków i strat z proponowanej aneksji, doprowadzi do ocalenia Polski w Jej niepodległym bycie.

Polskie Jutro

Czytaj także: