Witajcie,
Doszły mnie słuchy, ze mieliście wesele
bezalkoholowe.
Muszę przyznać, ze słuch masz naprawdę fantastyczny :-)
Ania i ja planujemy ślub w czerwcu. Nie chcemy wódki na naszym weselu, ale zgadzamy się na wino. Ze strony obu rodzin są wielkie opory np. mój brat mówi, ze jeżeli nie będzie wódki, to on nie przyjdzie, a Mama mówi ze rodzina nasza nie będzie się bawić i niektórzy mogą przyjść z własnym alkoholem.
Jakbym słyszała teksty sprzed naszych zaślubin i od razu z czystym sumieniem mówię, że te wszystkie na siłę wymyślane argumenty nie maja kompletnie uzasadnienia, choćby dlatego, ze niby skąd jakiś przykładowy delikwent ma wiedzieć, ze bez alkoholu nie potrafi się bawić, jeśli nigdy nie miał okazji spróbować?
Co do tego, ze ktoś zdecyduje się nie przyjść to jego strata, choć na pewno będzie wam przykro jeśli to będzie akurat brat, jednak myślę, ze tylko tak straszy, a i tak się pojawi :-))
Piszę to na podstawie naszych doświadczeń, ale także innych ludzi,
którzy
często organizują i prowadza tego typu imprezy. Byłam na kursie dla
wodzirejów
zabaw i wesel bezalkoholowych, tam nauczyłam i dowiedziałam się wiele,
ale tez
mam namiary na "zawodowych" wodzirejów z abstynenckim doświadczeniem.
Takie
kursy są prowadzone np. w Katowicach, choć od niedawna także w innych
miejscowościach (np. Koszalin). Mają tam także bazę "dostępnych"
wodzirejów.
Telefon do ośrodka w Katowicach: (32)205-39-22.
Czy serwowaliście jakiś alkohol, np. szampan na wejście?
Nie, chociaż moja ciocia chciała choć na ten tradycyjny toast przywieźć duuużego szampana, co by dal każdego starczyło. Zamiast toastu na początku podzieliliśmy się weselnym chlebem, który po powitaniu nowożeńców zazwyczaj jest odstawiany na bok i sobie schnie. W pierwszej chwili było zaskoczenie, jednak mile, zwłaszcza, ze symbolika tego gestu dzielenia się chlebem jest doskonale wśród Polaków rozumiana (Eucharystia, opłatek wigilijny...).
Czy można się dobrze bawić bezalkoholowo :-)?
Skoro myślicie o takim weselu, to pewnie sami wiecie ze można, ale
potwierdzam jeszcze raz: można się bawić i to doskonale, każdy długo
pamięta
takie wesele, zwłaszcza jeśli nie miał okazji wcześniej bawić się bez
trunków.
Ważna jest jednak organizacja takiej zabawy. Kiedy jest alkohol, to
można
ludzi pozostawić samych sobie - po prostu zajmą się piciem, może
sprośnymi
dowcipami, wznoszeniem toastów i okrzykami typu gorzko gorzko (to
zresztą chyba
najdelikatniejszy), zresztą na pewno byliście na takich spitych
imprezach.
Wiadomo, ze nie na każdym alkoholowym weselu ludzie musza się aż tak
upić, ale
zapewniam, że zawsze znajda choć 2 osoby lubiące wypić i one będą w
stanie
rozwalić cała atmosferę, jest to przykre zwłaszcza jeśli są to
szczególnie
bliscy ludzie. Ważny jest wodzirej, który będzie koordynował całość. Nie
można
gości ani na chwile zostawić na pastwę nudy, bo zaczną myśleć o jakimś
dopingu
do zabawy. Nie znaczy to, że wodzirej ma "mordować" gości, ciągle
prowadzić
jakieś węże, zabawy, śpiewy, ale musi on cały czas czuwać i wkraczać do
akcji, jeśli tylko jest potrzebny. Powinien dobrze się rozumieć z
orkiestra, a
najlepiej być jej częścią, jak często się zdarza (u nas był zespól
2-osobowy, w
tym wodzirej, grali naprawdę świetnie).
Nie wiem, czy mieliście opory ze strony rodziny, jeśli tak to jak je przezwyciężyliście?
Owszem opory były. U Wojtka lubią wypić od okazji, u mnie mogą skończyć na lampce wina do obiadu albo spędzić cały wieczór przy lampce koniaku, jednak obydwie strony miały cos przeciw. U mnie postulowano, żeby dać chociaż wino do obiadu ni i oczywiście ten pierwszy "szampański" toast. Wiemy, ze to nie było by nic złego, ale jeśli uznaliśmy, że będziemy się bawić bez procentów, to było by to cos w stylu bez alkoholu ale nie całkiem, mogłaby to byc prowokacja dla tych, którym jest się trudno obyć bez alkoholu, a jednocześnie okazja do ewentualnych przekrętów, typu nalewanie mocniejszych trunków do pustych butelek (to oczywiście gdybanie, ale zawsze jest taka możliwość). Dlatego postanowiliśmy nie robić niejasnej sytuacji, i alkoholu pod żadną postacią nie było. Dlatego zachęcamy, żebyście zrezygnowali z także z wina i zainwestowali raczej w dobra orkiestrę i wodzireja mających już praktykę w prowadzeniu takich wesel.
Czy zdarzyło sie ze w czasie zabawy weselnej niektórzy poszli "na jednego" do sąsiedniej knajpy?
Nie mieliśmy takiej sytuacji i z tego co wiem od bardziej doświadczonych, to raczej się nie zdarza. Ludzie, jeśli w ogóle cos takiego planują, to tylko przed zabawa, a potem po prostu już nie maja czasu o tym pomyśleć, bo się świetnie bawią. Może się natomiast zdarzyć, ze ktoś już przyjedzie z wałówką i zaraz na początku ją wyłoży tudzież zacznie popijać. Można wtedy zastosować, np. taki trik: Taka ciepła to niedobra, proszę dać do schodzenia, później przyniosę, potem delikwent już nie pamięta (jak wyżej).
Jeśli nasuną Wam się jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości piszcie, chętnie się podzielę tym co wiem i tym co razem z Wojtkiem przeżyliśmy na własnej skórze, a nie były to niemile przeżycia. Goście mówili, ze jeszcze nigdy nie byli na tak świetnej imprezie, niektórzy się dziwili samym sobie, ze umieją się tak bawić bez trunków. Jeśli chcielibyście poznać przykładowy scenariusz wesela bez alkoholu albo jakieś szczególne atrakcje, z przyjemnością napisze.
Tak przy okazji, nie wiem, czy wiecie, ze małżeństwa, tzn. jeszcze narzeczeni decydujący się na zabawę weselna bez alkoholu otrzymują specjalne błogosławieństwo od biskupa. Trzeba wcześniej zgłosić proboszczowi swoją decyzję, a on powinien załatwić co trzeba, czasem o tym księża nie wiedza i trzeba wyjaśnić, o co konkretnie chodzi.
Gratulujemy pomysłu na taka zabawę i życzę powodzenia, nie dajcie się omamić rodzinie, bo to w końcu będzie zabawa na Wasza cześć.
Z Bogiem,
Wiktoria (& Wojtek)