2003-04-07
Polacy po raz kolejny upokorzeni?

Roman Giertych
Giertych powołał się na opinię dyrektora Centrum Ekspertyz Prawnych przy Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji w Warszawie Waldemara Gontarskiego.

Na konferencji prasowej w poniedziałek lider LPR przytoczył artykuł 23 Traktatu, który mówi, że "Rada UE, stanowiąc jednomyślnie na wniosek Komisji i po konsultacji z Parlamentem Europejskim, może dokonać takich dostosowań do postanowień Traktatu związanych ze wspólną polityką rolną, jakie mogą okazać się niezbędne w wyniku zmiany regulacji wspólnotowych. Takie dostosowania mogą być dokonane przed dniem przystąpienia".

"To oznacza, że ustalenia z Kopenhagi, ogłoszone przez rząd jako sukces, są po prostu zwykłą fikcją" - powiedział Giertych.

Jego zdaniem, jeżeli te ustalenia mogą być zmienione jednostronną decyzją Unii, "to nic nie zostało wynegocjowane i nie wiadomo, jak będzie wyglądała Wspólna Polityka Rolna i nasze uprawnienia w ramach UE do czasu przystąpienia do Unii". Według Giertycha, "Polacy w referendum będą kupować kota w worku", a taki zapis Traktatu jest "kpiną z prawa międzynarodowego", bo ustalenia negocjacji są wiążące tylko dla jednej strony - krajów kandydujących.

W związku z tym Liga apeluje do premiera Leszka Millera, "aby wycofał udział delegacji polskiej ze szczytu w Atenach (16 kwietnia) i nie podpisywał w tym kształcie Traktatu Akcesyjnego" - powiedział lider LPR.

"Domyślamy się jednak, że premier, który ma silnie zakorzeniony imperatyw wstępowania do UE, z naszego apelu nie skorzysta. Dlatego będziemy na posiedzeniu Sejmu 17 kwietnia (kiedy podjęta ma być uchwała o referendum) optowali za jesiennym terminem referendum" - powiedział Giertych.

Argumentował, że w obecnym stanie państwa i kryzysie politycznym, wytłumaczenie społeczeństwu zawiłości Traktatu Akcesyjnego wydaje się w ciągu najbliższych czterech tygodni niemożliwe, bo tego "typu pułapki jak artykuł 23 wychodzą dopiero po szczegółowej analizie prawnej konkretnych zapisów".

Referendum powinno więc się odbyć, według Giertycha, we wrześniu albo październiku (obecnie mówi się o 8 czerwca).

Zdaniem Giertycha, być może jesienią zostanie już wyjaśniona afera Rywina i "nie dojdzie do sytuacji, że przed referendum będzie przesłuchiwany premier, prezydent czy marszałkowie".

"Jeżeli się okaże, że afera Rywina przyniesie dalsze skandale i pogrążanie się SLD-owskiej klasy politycznej w tym skandalu, to będziemy apelowali o powiązanie referendum z wyborami parlamentarnymi" - zapowiedział lider LPR.

Na rozpoczynającym się we wtorek posiedzeniu Sejm zapozna się m.in. z informacją na temat Traktatu Akcesyjnego.

PAP