2003-04-15
Czy polskie przedsiębiorstwa będą mogły świadczyć usługi na rynkach UE?
Małgorzata Goss
Na dzień przed podpisaniem w Atenach traktatu akcesyjnego okazuje się, że do dokumentu
dołączono listę usług, których polskie firmy nie będą mogły świadczyć w
niektórych państwach europejskich. I tak po ewentualnej integracji z Unią
Europejską rynki najbardziej interesujące polskich przedsiębiorców, chociażby ze
względu na bliskie sąsiedztwo - niemiecki i austriacki, mogą pozostać zamknięte
m.in. dla naszych firm budowlanych i kamieniarskich. Stanie się tak, jeśli rządy
tych państw zastosują - a wszystko wskazuje na to, że tak - klauzule ochronne
wynikające z traktatu akcesyjnego.
Lektura tekstu traktatu akcesyjnego
dostarcza coraz więcej niespodzianek. Okazuje się, że na przekór obowiązującej w
Unii Europejskiej zasadzie swobody świadczenia usług dwaj nasi najbliżsi
sąsiedzi: Niemcy i Austria, wynegocjowali klauzule ochronne, które pozwalają im
zamknąć swój rynek na usługi polskich firm nawet na siedem lat po ewentualnej
akcesji naszego kraju do Unii Europejskiej. Uruchomienie klauzul następuje z
inicjatywy rządów tych państw, wystarczy jeśli powiadomią o tej decyzji Komisję
Europejską. Mogą one być zastosowane w przypadku "poważnych zakłóceń lub
zagrożeń na rynku pracy", powstałych w określonych regionach w wyniku
transgranicznego świadczenia usług przez firmy zarejestrowane w Polsce.
Lista
usług, których może dotyczyć powyższy zakaz, dołączona została do traktatu
akcesyjnego - twierdzi ekspert Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Marcin
Gancarz. W przypadku Austrii obejmuje ona m.in. budownictwo i branże pokrewne,
usługi kamieniarskie (cięcie, obróbka i wykańczanie kamienia), wytwarzanie
konstrukcji metalowych i ich części, usługi ogrodnicze, czyszczenie przemysłowe,
usługi socjalne niewymagające zamieszkania w miejscu ich świadczenia oraz usługi
ochroniarskie. Niemcy zaś zastrzegły sobie maksymalnie siedmioletnią ochronę
własnego rynku w dziedzinie budownictwa i branż pokrewnych, czyszczenia
chemicznego oraz dekoracji wnętrz.
Ewentualne skorzystanie przez Niemcy i
Austrię z klauzul ochronnych jest wielce prawdopodobne z uwagi na kryzys
gospodarczy i rosnące w całej niemal Europie bezrobocie. Ubiegły rok był
rekordowy pod względem liczby bankructw niemieckich firm budowlanych.
Uruchomienie klauzul oznaczać będzie przekreślenie na wiele lat nadziei polskich
firm na swobodny dostęp do rynku tych państw.
Wśród przedsiębiorstw
zainteresowanych świadczeniem usług za granicą szczególne miejsce zajmują firmy
budowlane. One to stanowią ogromną większość spośród 20 tysięcy polskich
podmiotów gospodarczych działających na niemieckim rynku. W świetle
dotychczasowych przepisów mogą pracować wyłącznie jako podwykonawcy na podstawie
umów o dzieło z niemieckimi partnerami. Muszą też starać się o limitowane
zezwolenia na pracę oraz ponosić uciążliwe opłaty administracyjne. W Austrii z
kolei firma budowlana ma szanse na wygranie przetargu tylko wtedy, gdy jest
zarejestrowana w tym kraju, co automatycznie eliminuje polską konkurencję.
Zapisy traktatu akcesyjnego pozwalają twierdzić, że bariery te nie znikną po
akcesji, a zasada swobodnego przepływu usług pozostanie tylko na papierze.
Małgorzata Goss
Topniejący traktat
Informacje na
temat treści zawartych w traktacie akcesyjnym rząd dozuje po kropelce, za to
agitację na rzecz akcesji wylewa na nas pełnym strumieniem. Wygląda to tak:
premier mówi w Kopenhadze o 55-procentowych dopłatach dla rolników, a "zapomina"
dodać, że połowa pieniędzy ma pochodzić z własnego budżetu; szef dyplomacji
"informuje" o 19 mld euro dla Polski na 3 lata, a zapomina dodać, że realne
płatności z UE zaplanowano w tym czasie na 2,3 mld euro; broszurki Nikolskiego
"trąbią" o swobodnym dostępie naszych producentów do unijnego rynku, ale nie
wspominają, że przepustką na rynek (także polski) będą unijne certyfikaty, na
które naszych firm nie stać; propaganda utrzymuje, że młodzież będzie się mogła
kształcić za granicą, ale nie dodaje, że nie będzie jej na to stać.
Gdzie by
nie sięgnąć - domniemane korzyści z akcesji topnieją w ręku jak śniegowe kule.
Taki sam schemat powtarza się w opisanym przypadku klauzul ochronnych - niby
jest w Unii swoboda przepływu usług, ale nie na tych rynkach, które nas
interesują. Możemy świadczyć usługi pralnicze Portugalczykom i Grekom, ale nie
sąsiadom zza miedzy.
Na koniec, gdy premier Miller ceremonialnie podpisze
traktat akcesyjny, a prezydent go ratyfikuje, okaże się pewnie, że z tego
półtorametrowego słupa papierów pozostanie nam tylko kałuża brudnej wody. I
utracona niepodległość.
Nasz Dziennik