Zaktualizowano 11. czerwca 2003 Drukuj
Bóg nas kocha nie dlatego, że jesteśmy tak wartościowi, lecz jesteśmy tak wartościowi dlatego, że On nas kocha.
Helmut Thielecke


Inne Strony Integracji PL z UE

Polska a Unia europejska - 21 pytań

Polonijny Katalog


Webring KATOLIKa


nagrodzona
2003-01-13
Czy istnieje "życie" poza UE?

Marcin Olbrycht
W propagandzie prointegracyjnej stale podkreśla się rzekomy brak alternatywy dla przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jest to koronny argument prounijnych polityków. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że poza Unią istnieje szereg innych organizacji międzynarodowych zrzeszających państwa, także europejskie.

Rozmaici przodownicy integracji usiłują hipnotyzować opinię publiczną wytartymi sloganami, których słuchamy od ponad dziesięciu lat. Jeśli nie wejdziemy do Unii - to na pewno nastąpi koniec świata, a przynajmniej tak można wywnioskować z gróźb rzucanych przez euroentuzjastów. Znamy już czasy jak to nie było alternatywy dla "wieczystego" sojuszu z pewnym bratnim narodem. Na szczęście optymizm nie stał się jeszcze towarem deficytowym, więc śmiało możemy rozglądać się za innymi, niż wstąpienie do UE rozwiązaniami dla naszego kraju. Wśród takich propozycji często pada możliwość przystąpienia do EFTA, czyli Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu.

Wolny handel

W teorii stosunków międzynarodowych strefę wolnego handlu uznaje się za najprostszą formę integracji gospodarczej. Z definicji jest to umowa między państwami o likwidacji ceł i innych barier w wymianie handlowej na niektóre albo nawet na wszystkie towary. W takiej strefie nie następuje likwidacja granic, ani wspólna polityka celna czy handlowa. Każde z państw uczestniczących w tego typu umowie samodzielnie ustala stawki celne względem państw trzecich, nie wchodzących do strefy. Kontrola graniczna między państwami członkowskimi zostaje zachowana. Przykładem strefy wolnego handlu jest Środkowoeuropejskie Stowarzyszenie Wolnego Handlu (CEFTA).

Wyższy szczebel integracji to unia celna. Posiada ona cechy strefy wolnego handlu, ale jest poszerzona o wspólną politykę celną oraz handlową względem państw trzecich. Ten typ integracji wymaga instytucji, które by na przykład ustalały taryfy na towary sprowadzane spoza granic Unii. Przykładem unii celnej jest EFTA.

Biurokraci na bruku

EFTA powstała 4 maja 1960 roku. Jest to unia celna, która została założona przez Wielką Brytanię, jako alternatywa dla uwikłanej w spory polityczne poprzedniczki UE - Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG). Jednak groźba podziału Europy wobec niebezpieczeństwa zimnej wojny doprowadziła do roszad na arenie politycznej naszego kontynentu. W 1972 roku, w związku z przystąpieniem do EWG, z grona państw członkowskich EFTA wystąpiła Wielka Brytania i Dania. W ich ślady poszła w latach 80-tych Portugalia oraz w kolejnej dekadzie Finlandia, Szwecja i Austria. Głównym celem organizacji nadal pozostało zniesienie barier celnych w handlu między krajami członkowskimi. Od roku 1995 EFTA liczy ostatecznie 4 członków: Islandię, Liechtenstein, Norwegię i Szwajcarię. W EFTA porozumienie o wolnym handlu dotyczy tylko towarów przemysłowych i nie obejmuje rolnictwa ani rybołówstwa.

Dodajmy też, że jest to rodzaj integracji, który pozostawia dużo swobody państwom w niej uczestniczącym. W EFTA nie istnieje przeniesienie uprawnień prawodawczych z parlamentów narodowych do jakichkolwiek instytucji międzynarodowych. Umożliwia to narodowym rządom elastyczne działanie, zależne od aktualnej sytuacji na świecie. Pozostawia również kontrolę nad gospodarką narodom zamieszkującym poszczególne państwa, a więc tym, które mają do tego największe prawa. Ingerencja instytucji unijnych jest tu niewielka. Rozbudowana biurokracja nie jest potrzebna, a urzędnicy wymyślający właściwą krzywiznę bananów przy tego typu projekcie pracy nie znajdą...

Unia polityczna

UE reprezentuje kolejny model integracji, który jest unią gospodarczą, monetarną (jeszcze nie wszystkie kraje w niej uczestniczą) i zmierza do unii politycznej. Między krajami Unii nie tylko nie ma granic, ale prowadzą one też wspólną politykę celną, rolną i obronną. Po powstaniu Unii Gospodarczo-Walutowej wizja superpaństwa - unii politycznej z jednym rządem, stała się już bardzo bliska. Przystępując do UE Polskę przestanie obowiązywać umowa o wolnym handlu z krajami EFTA. Zostanie ona zastąpiona przez umowy regulujące obecny handel UE z EFTA. Nie zawsze będą one korzystne dla naszego kraju. Dobrym przykładem mogą być norweskie ryby i owoce morza, które napotykają na znaczące bariery celne przy imporcie do UE.

Co stracimy

Po ewentualnym przystąpieniu Polski do UE drastycznie zmienią się warunki handlu tymi produktami. Dotychczasowy import śledzi, makreli, łososi i innych ryb odbywał się na podstawie umowy o wolnym handlu rybami i owocami morza między Polską a Norwegią. Po integracji taryfy celne będą wynosić 15-25 procent w zależności od pory roku. Jest bardzo prawdopodobne, że ryby z Norwegii - tanie i dobrej jakości - zostaną zastąpione przez gorsze jakościowo ryby z wód przybrzeżnych UE. Ma to duże znaczenie nie tylko dla polskich konsumentów (bo większość importu wymienionych gatunków pochodzi z Norwegii), ale i dla przetwórców. Według danych Ambasady Norwegii, Polska sama nie ma dostępu do gatunków śledzi i makreli, które są dostarczane z tego kraju, a alternatywnych dostawców jest niewielu bądź nie ma ich wcale.

Integracja zastąpi obecne umowy handlowe, które pozwalają także Polsce na bezcłowy eksport do Norwegii. Handel z tym skandynawskim krajem, który nie jest w UE, będzie przebiegał według zasad określonych przez brukselskich urzędników. Ich propozycje to duża liczba kontyngentów i różne okresy obciążeń celnych, które sprawiają, że reguły handlu żywnością pochodzenia morskiego stają się bardzo niejasne.

EFTA lepsza od UE

Chociaż EFTA jest stowarzyszeniem małych państw, to jednak liczy się w światowej gospodarce. Jej państwa członkowskie są wymieniane wśród pierwszej dziesiątki najbogatszych państw świata według kryterium: dochód na głowę mieszkańca. Dla obszaru EFTA jest on niemal dwa razy wyższy, niż w UE. EFTA ma również mniejszą inflację i niższy wskaźnik bezrobocia. Te cztery (niewielkie w sumie) państwa należą do czołówki ekonomicznej globu. Dwa państwa położone w Alpach - Szwajcaria i Liechtenstein, to światowe centra finansowe. Z kolei dwaj pozostali, skandynawscy członkowie EFTA - Islandia i Norwegia - są czołowymi dostawcami ryb. Poza tym Norwegia to największy po Arabii Saudyjskiej dostawca ropy naftowej.

EFTA to przykład państw, które ani nie są wielkie ani nie są silne. A jednak dzięki zręcznej polityce kolejnych rządów potrafiły zbudować mocne gospodarki, które są zdolne oprzeć się zagranicznej konkurencji.

Polska w EFTA?

Przedstawiciele państw należących do EFTA pytani o nasze szanse w tym stowarzyszeniu jako alternatywie dla UE mówią wprost: to zależy od was. Skoro państwa EFTA były zdolne do tak dobrych wyników ekonomicznych to ile mógłby osiągnąć tak wielki kraj jak nasz? Udział w takim przedsięwzięciu mógłby stworzyć nam warunki (na przykład transfer nowoczesnych technologii) do zbudowania potęgi, jaką powinien reprezentować 40-milionowy kraj położony w centrum Europy. Oczywiście, o ile byłyby to partnerskie warunki, więc coś zupełnie innego, niż nas czeka w UE.

** ** **

Udział w EFTA jest konkretną alternatywą dla integracji z UE. Umożliwia nam dostęp do rynku Unii, a jednocześnie nie nakłada obowiązku przyjmowania politycznej opieki Brukseli. Oczywiście, należy przeprowadzić dokładny rachunek ekonomiczny, ale EFTA to gwarancja suwerenności. A wiemy, co to znaczy w kraju o takiej historii, jaką posiada Polska.

Polskie Jutro
© W&W Arkitowie 2003 (2000)