|
|
Media do wynajęcia
Dariusz Hybel
Dotacje z Komitetu Integracji Europejskiej na prezentowanie zalet Unii Europejskiej
otrzymały między innymi: Agora ("Gazeta Wyborcza"), Presspublika
("Rzeczpospolita" - pojawił się na jej łamach nowy dodatek "Nasza
Europa"), Radio Plus, Katolickie Radio Archidiecezji Warszawskiej Święty
Józef, Polskie Radio, TVP, TVN 24 i wiele innych, pomniejszych... mediów
do wynajęcia.
Wejście Polski do Unii Europejskiej jest sprawą, w
której propagowanie zaangażowane są największe od 1989 r. środki medialne.
Specjalną rolę w tym procesie pełni władza. Za pośrednictwem Urzędu
Komitetu Integracji Europejskiej rządowi unioentuzjaści kupują media,
oferując stosowne dotacje w zamian za pożądane artykuły czy programy.
Starannie dobrane
Właśnie trwa w Polsce kolejna kampania
propagandowa z inspiracji UKIE, którego nota bene pożałowania godnym
symbolem jest unijna niebieska flaga z żółtymi gwiazdkami oraz dwoma
literami "RP" w środku. (Czyż nie jest to kolejny element oswajania
Polaków z "ich" nową flagą? Jest skandalem, że polski urząd przyjmuje jako
swój znak rozpoznawczy flagę obcej struktury politycznej). Zajrzenie do
"kuchni" konkursu dla mediów na dotacje oferowane przez Urząd jest
niezwykle inspirujące i pouczające. Końcowa data realizacji propagandowej
akcji w postaci wyemitowania stosownych programów czy wydrukowania tekstów
upłynie 30 listopada 2002 r. (początek: 1 września br.). O maksymalne
dotacje z UKIE w wysokości 70 tys. dla projektów telewizyjnych, 50 tys.
dla projektów radiowych i prasowych, mogły się ubiegać zarówno podmioty
publiczne, jak i prywatne. Medialne projekty powinny obejmować działania z
zakresu integracji europejskiej mające na celu upowszechnianie wiedzy o
Unii Europejskiej.
Oczywiście zakres integracji i wiedza o UE
muszą być starannie dobrane pod oczekiwania Urzędu... A gdyby ktoś miał co
do tego złudzenia, to istotny element regulaminu (6d) skutecznie złudzeń
pozbawi: komisja konkursowa nie ma obowiązku uzasadniania swych decyzji
wobec instytucji zgłaszających projekty.
Kierunkowy materiał
Urząd Komitetu Integracji Europejskiej wyposażył wnioskodawców w
specjalny załącznik do regulaminu, w którym tak naprawdę zawarte zostały
oczekiwania odnośnie realizacji medialnych projektów (materiał opracowany
został przez Departament Komunikacji Społecznej i Informacji Europejskiej
Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej oraz Departament Monitoringu
Społecznego i Analiz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów). Chodzi o roboczą
charakterystykę grup społecznych w Polsce ze względu na stosunek do UE i
zalecenia, jak te grupy propagandowo "obrabiać" (przepraszam, jak napisał
UKIE: "informować").
Ludzie sukcesu
Na pierwszym miejscu
Urząd wymienia ludzi sukcesu, dla których integracja z UE jest celem nie
podlegającym dyskusji, wszelkie trudności z tym związane mają charakter
tymczasowy i żadne koszty - należy je minimalizować - nie mogą nam
przesłonić głównego celu, jakim jest Unia Europejska.
Samo
zestawienie: ludzie sukcesu - ich prounijność, już jest propagandowym
nadużyciem. Wysyła informację, że sukces Polski możliwy jest tylko w UE,
co nie jest prawdą. Można być przeciwnikiem wejścia do Unii i jednocześnie
zaliczać się do ludzi sukcesu.
Jak należy "informować" ludzi ze
specjalnej, rządowej grupy ludzi sukcesu, którzy mają w głowie polityczną
mantrę: dla UE nie ma alternatywy? Należy podtrzymywać ich nastawienie, że
np. UE to atrakcyjny projekt ekonomiczny, przełom w historii państwa, a
akcesja naprawi państwo. Gdzie w tym wszystkim prawda? Ot, choćby w
kwestii, że akcesja ma rzekomo naprawić państwo polskie, gdy tak wiele
politycznych działań związanych z Unią Europejską wskazuje na powolne
uprawianie demontażu obecnej struktury państw w Europie (o czym wspominają
sami eurokraci).
Prounijni idealiści
Dla tej grupy ludzi
Unia to oaza spokoju, bezpieczeństwa fizycznego i socjalnego, ładu
społecznego i poczucia sensu, raj społeczno-gospodarczy (...) w porównaniu
ze współczesną sytuacją Polski - dzięki integracji odniesiemy same
korzyści. Rządowi analitycy zaliczają do "prounijnych idealistów" m.in.
młodzież w wieku 18-19 lat, osoby z wykształceniem podstawowym i
zawodowym, gospodynie domowe.
Przy wskazówkach dotyczących
"informowania" wychodzi cała perfidia Urzędu Komitetu Integracji
Europejskiej. Na pierwszym miejscu rządowa instytucja propagandowo zaleca:
informacje nie powinny burzyć idealnego wizerunku Unii. Gdzie tu troska o
rzetelną wiedzę, o rzetelny wybór podczas referendum, o podmiotowe
traktowanie obywateli?
Dopiero na piątym miejscu pojawia się
nieśmiała sugestia, że: warto urealnić postawy, zabezpieczając je przed
rozczarowaniem. Ale pewnie gdyby jakieś medium w projekcie zbyt dosłownie
zrozumiało tę sugestie i zechciało zeskrobać przed ludźmi unijną politurę,
nie miałoby szans na urzędnicze względy i dotacje.
Kalkulanci
Ten rodzaj osób traktuje UE w kategoriach bilansu ekonomicznego.
Ale jednocześnie charakteryzuje ich myślenie życzeniowe - jeśli nas
przyjmą, to nie będą mieli wyjścia, będą musieli dać (na zdrowie, szkoły,
autostrady, restrukturyzację zakładów, zrównanie zasiłków dla bezrobotnych
z europejskimi itd.). Ponieważ w swej instrukcji dla mediów UKIE
stwierdza, że poparcie wśród "kalkulantów" podlega wahaniom ze względu na
wydarzenia polityczne, zwłaszcza dotyczące negocjacji, należy stosować
odpowiednią taktykę "informacyjną". Znów nie chodzi o prawdę, lecz o...
eksponowanie korzyści, eksponowanie sukcesów, pokazywanie Polaków gotowych
do integracji. A dlaczegóż to nie należy eksponować porażek
negocjacyjnych? Ano dlatego, że to burzy propagandowe założenia Urzędu.
Fasadowi zwolennicy
Są to ludzie (np. starsi, robotnicy
niewykwalifikowani, rolnicy), którzy w opinii rządowych analityków
pozornie popierają UE. Charakteryzują się stwierdzeniem: tak, ale jeszcze
nie teraz, gdyż, ich zdaniem, najpierw należy w Polsce poprawić wiele
dziedzin życia. UKIE nie kryje obaw, że poparcie wśród tej grupy osób jest
najmniej ugruntowane i może przełożyć się na głosowanie "przeciw Unii"
podczas referendum.
Wśród zaleceń "informacyjnych" największe
zdumienie wywołuje sugestia, by akcentować, iż korzyści z integracji będą
udziałem przede wszystkim następnych pokoleń. Słychać tu echo dawnej
propagandy komunistów, którzy zapewniali, że ich system buduje nową,
wietlaną przyszłość właśnie dla przyszłych pokoleń. W kampanii prounijnej
nakierowanej na "fasadowych zwolenników" istotne znaczenie miałyby mieć
mgławicowe korzyści, których ludzie ci i tak nie doświadczą... Żart czy
UKIE przeżywa "komunistyczne ukąszenie"?
Przegrani
To są
sceptycy odnośnie UE (jakie przemyślne skojarzenie: jesteś sceptykiem
wobec Unii - jesteś przegrany). Kierują się racjonalną argumentacją i
głównie podnoszą zarzut dotyczący nie tego, jak Unia Europejska
funkcjonuje u siebie, lecz jak działa w Polsce (np. akcentują upadek
małych przedsiębiorstw, lokalnego handlu, utratę kontroli nad ziemią).
UKIE zaleca, by w ramach "informacji" pokazywać pozytywne przykłady, jak
rozwiązują swoje problemy w UE np. rolnicy czy drobni przedsiębiorcy.
Niestety, nie ma co liczyć, że w ramach informacji media, które otrzymały
urzędowe dotacje, poruszą zabójcze dla gospodarki standardy działalności
Unii w Polsce: horrendalne podatki, biurokratyczne przepisy, umocnienie
wpływu polityków na gospodarkę owocujące korupcją.
Młodzi bez
perspektyw
Tu głównym problemem ma być przekonanie wielu osób o
ich braku właściwego wykształcenia w stosunku do wymagań w UE. Grupa
obejmuje m.in. mieszkańców małych wsi i miast, absolwentów szkół
zasadniczo-zawodowych, oceniających swą sytuację materialną jako złą.
To ważna grupa dla propagandowej działalności unioentuzjastów,
gdyż w tej kategorii spora część osób jest niezdecydowana, czy wziąć
udział w referendum. Oferta mediów ma przypominać ładnie opakowany towar
(w postaci trzech zaleceń). Należy ukazywać edukacyjne programy pomocowe
oraz akcentować, że młodzi w UE mają podobne problemy (tu akurat występuje
propagandowy absurd: jeśli młodzi w UE mają podobne problemy, choć na
miejscu mają dostęp do różnych programów edukacyjnych, to przecież jak
wejdziemy do Unii, wcale z tego powodu owych problemów nie rozwiążemy).
Cały przekaz "informacyjny" ma być podany dynamicznie i żywiołowo. Jakby
urzędnicy chcieli zakomunikować młodym - więcej ruchu, mniej myślenia.
Obrońcy narodu
Ludzie z tej grupy odwołują się do
argumentacji ideowej (np. upadek wartości narodowych i religijnych,
niszczenie polskiej gospodarki). Materiał kierunkowy Urzędu wymienia wśród
"obrońców narodu" konkretne środowiska antyunijne (co świadczy o ich
ewidentnym monitorowaniu), np. słuchaczy Radia Maryja. Działalność
"informacyjna" nakierowana na ten rodzaj osób ma np. polegać na
odwoływaniu się do stanowiska Ojca Świętego w kwestii integracji.
Niestety, UKIE nie podał, czy media, które będą realizowały to zadanie,
mają również prezentować całą gamę negatywnych zjawisk (zwłaszcza
moralno-religijnych), które są promowane w UE, a które Ojciec Święty
piętnuje.
Media do wynajęcia
Kierując się przedstawionymi
wyżej wytycznymi, po pieniądze z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej
usiłowały sięgnąć różne media, przedstawiając w sumie 291 wniosków.
Komisja zaakceptowała 45 (14 projektów telewizyjnych, 14 radiowych, 17
prasowych), wydając pieniądze podatników na kwotę ponad 2 mln zł.
Kto otrzymał dotacje? Między innymi: Agora ("Gazeta Wyborcza"),
Presspublika ("Rzeczpospolita" - pojawił się na jej łamach nowy dodatek
"Nasza Europa"), Radio Plus, Katolickie Radio Archidiecezji Warszawskiej
Święty Józef, Polskie Radio, TVP, TVN 24 i wiele innych, pomniejszych...
mediów do wynajęcia.
Nasza Polska
|