Zaktualizowano 11. czerwca 2003 Drukuj
Zważmy zysk i stratę, zakładając, że Bóg jest [...], jeśli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeśli przegrasz, nie tracisz nic.
Blaise Pascal


Inne Strony Integracji PL z UE

Polska a Unia europejska - 21 pytań

Polonijny Katalog


Webring KATOLIKa


nagrodzona
2002-05-17
Jan Truszczyński

Romuald Bury

Jest obecnie głównym negocjatorem Polski z Unią Europejską. To od niego - i od jego pracy - zależą ostateczne warunki, jakie przyzna nam Unia.

Należy do tego pokolenia byłych działaczy komunistycznych organizacji młodzieżowych i PZPR, którego przedstawiciele dominują obecnie na polskiej scenie politycznej.


PZPR-owski aparatczyk dyplomatą

Jest absolwentem "czerwonej uczelni" - Szkoły Głównej Planowania i Statystyki (SGPiS, przemianowanej po 1989 roku na Szkołę Główną Handlową), którą ukończył w 1972 roku. Był to początek epoki "gierkowskiej", w której nowa ekipa komunistycznych właścicieli PRL ostrożnie otwierała się na świat. Do tego niezbędna była bowiem częściowa choćby wymiana kadr - na młodsze i przede wszystkim nieco bardziej wykształcone.
Jan Truszczyński od razu po studiach podjął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w którym wspinał się na coraz wyższe szczeble kariery urzędniczej. Do takiej pracy nie szło się "z ulicy" - wiązało się to bowiem z członkostwem w PZPR. Był między innymi II sekretarzem ambasady PRL w Hadze (Holandia) oraz pełnił różne funkcje w PRL-owskim przedstawicielstwie przy Wspólnotach Europejskich w Brukseli. W tym okresie podjął też współpracę z wywiadem PRL, co w kręgach tego typu "urzędników" było na ogół czynnością rutynową.

Kosztowny ambasador

Po powrocie do kraju na początku lat 90-tych pracował przez dwa lata w nomenklaturowym Banku Inicjatyw Gospodarczych, a od 1995 roku w polskim przedstawicielstwie Creditbanku.
W 1996 roku, podczas panowania w MSZ Dariusza Rosatiego (który znany był z otaczania się dawnymi kolegami z SGPiS i komunistycznych organizacji młodzieżowych) otrzymał nominację na ambasadora Polski przy UE. Oczywiście, tak preferowani kandydaci otrzymywali bez problemu pozytywną opinię sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, albowiem większość w niej mieli posłowie rządzącej wówczas koalicji SLD i PSL. Fakt jego wcześniejszej współpracy z wywiadem PRL - jeśli to w ogóle wówczas brano pod uwagę - był w takich warunkach dodatkową zaletą kandydata na ambasadora...
W okresie jego urzędowania w Brukseli (1998) doszło do otwarcia nowej ambasady RP. Wybudowano ją kosztem ponad 10 milionów dolarów na ponad półhektarowej działce w centrum miasta. Żaden inny kraj, nawet najwięksi i najbogatsi członkowie UE nie mogą pochwalić się takim "osiągnięciem". Nie dlatego, żeby nie było ich na to stać - raczej nie było takiej potrzeby, ponadto podatnicy w krajach o dłuższych tradycjach demokratycznych są w stanie rozliczyć aktualnie panującą ekipę z nadmiernych, efekciarskich wydatków. Ale nie u nas.

Współpracował z SB

Pod koniec 2000 roku, w ramach rutynowej wymiany kadr dyplomatycznych, Jan Truszczyński - po ponad czterech latach pełnienia swej misji - został odwołany z Brukseli. W dalszym ciągu pozostał jednak w sferze spraw, którymi się dotychczas zajmował. W Kancelarii Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego (w związku z objęciem przez niego drugiej kadencji) utworzone zostało Biuro Integracji Europejskiej. Truszczyński w naturalny sposób został jego szefem. Długo nim jednak nie był: po wygranych przez SLD wyborach parlamentarnych jesienią 2001 roku, już w październiku został głównym negocjatorem Polski z UE.
Głośna była wówczas sprawa jego oświadczenia lustracyjnego, które powinien rutynowo złożyć natychmiast po objęciu funkcji w Kancelarii Prezydenta. Jako szef Biura w randze podsekretarza stanu miał taki ustawowy obowiązek. Dopiero po interwencjach Rzecznika Interesu Publicznego, Kancelaria Prezydenta - po prawie roku - raczyła je przesłać (a zostało ono podobno złożone w terminie), gdy objął on już nową funkcję.
Jak wynika z tego oświadczenia, Truszczyński był świadomym współpracownikiem wywiadu PRL. Według Kwaśniewskiego ten fakt "w ogóle nie odbije się na naszym wejściu do UE". Jednak opublikowane w kwietniu 2002 roku wyniki badania opinii publicznej wskazują, że zaledwie 2 procent Polaków ma zaufanie do negocjatorów z Unią Europejską (sondaż przeprowadzony przez Instytut Badań Opinii GfK Polonia na zlecenie Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej).
Czy naprawdę nie jest ważne, kto nas zamierza zintegrować z Europą: komuniści i agenci tajnych służb PRL? Europie, podobnie jak Kwaśniewskiemu ze zrozumiałych względów, jakoś to nie przeszkadza - byle do celu...

Polskie Jutro
© W&W Arkitowie 2003 (2000)