|
|
2002-07-05
Danuta Hübner - bierze udział, choć nie wchodzi
Romuald Bury
Twierdzi, że jest osobą "niczyją" w sensie politycznym, ale to nie
jest prawda. Karierę rozpoczęła bowiem w poprzednim rządzie SLD-PSL, pełniąc
szereg ważnych funkcji. To ona tworzyła od podstaw Komitet Integracji
Europejskiej dla premiera Włodzimierza Cimoszewicza, który też stanął na jego
czele. Danuta Hübner została sekretarzem KIE. Od lat związana jest z otoczeniem
prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Przez prawie rok była szefową jego
kancelarii.
Danuta Hübner ma obecnie 54 lata, pochodzi z
Podkarpacia. Jak przyznała w jednym z wywiadów, jej ojciec działał w Armii
Krajowej, później był wcielony do "ludowego" wojska, z którego zdezerterował.
Dzieciństwo wspomina jednak z łezką w oku: "jadłam podobno same kotlety i
kiełbachy bez chleba, doprawiając je czekoladami" ("Wysokie Obcasy" 8 czerwca
2002). Trudno zatem przypuszczać, że jej rodzina zaznała jakichkolwiek represji,
chyba że za takie można uznać obżeranie się kotletami i czekoladami - ale takie
menu nie było wówczas czymś powszechnie dostępnym. Już w wieku pięciu lat
rozpoczęła naukę języka angielskiego (a był to rok 1953, gdy takie
zainteresowania nie były mile widziane przez władze). W 1970 roku, gdy była
jeszcze studentką, wykonała krok "we właściwym kierunku", który w jakiś sposób
pozwala zrozumieć jej późniejszą karierę: wstąpiła do PZPR. Studia ukończyła w
Szkole Głównej Planowania i Statystyki, na Wydziale Handlu Zagranicznego w 1971
roku. Została zatrudniona w Kolegium Analiz Ekonomicznych SGPiS. W 1987 roku,
gdy było to już dziecinnie proste, wystąpiła z PZPR. Ale utrudnień zawodowych
nie miała: w Instytucie Rozwoju i Studiów Strategicznych osiągnęła stanowisko
wicedyrektora do spraw naukowych. Przez wiele lat zajmowała się także
dziennikarstwem - była nawet redaktorem naczelnym miesięcznika "Gospodarka
Narodowa", oraz zastępcą redaktora naczelnego naukowego dwumiesięcznika
"Ekonomista".
Z "czerwonej uczelni" do czerwonej
polityki
Szkoła Główna Planowania i Statystyki, przemianowana po 1989
roku na Szkołę Główną Handlową, była kuźnią kadr dla komunistycznych struktur
politycznych, administracyjnych, gospodarczych i dyplomatycznych PRL. Z tej
przecież uczelni wywodzą się liczni funkcjonariusze SLD, z Józefem Oleksym na
czele. Z absolwentów i pracowników naukowych SGPiS partia (post)komunistyczna -
podczas swych rządów w latach 1993-1997 - czyniła ministrów i wicepremierów.
Podobnie jest i obecnie. Danuta Hübner podczas studiów działała w Zrzeszeniu
Studentów Polskich, w jednoznacznie kojarzonym towarzystwie: jej ówczesny krąg
znajomych to Józef Oleksy, Dariusz Rosati, Leszek Balcerowicz, Henryka
Bochniarz, Grzegorz Wójtowicz... To nazwiska głośne zarówno w PRL, jaki w III
RP. W 1991 roku podjęła pracę w Centralnym Urzędzie Planowania, ale karierę
polityczną rozpoczęła w 1994 roku, jako "społeczny doradca" ówczesnego
wicepremiera Grzegorza Kołodki. Jej przełożony został zapamiętany przez opinię
publiczną bardziej jako amator nielegalnie postawionej willi w Lasach
Sękocińskich, niż jako wybitny ekonomista i członek rządu, więc trudno określić,
na czym polegało jej doradzanie. Umiała jednak zadbać o swą karierę: od marca
1994 do października 1996 roku była podsekretarzem stanu w Ministerstwie
Przemysłu i Handlu - tu jej przełożonym był... obecny wicepremier Marek
Pol. We wrześniu 1996 roku premier Włodzimierz Cimoszewicz (który objął tę
funkcję po ustąpieniu Józefa Oleksego, w związku z aferą szpiegowską "Olina")
powierzył jej funkcje o wiele bardziej odpowiedzialną - mianował ją
pełnomocnikiem do spraw tworzenia Komitetu Integracji Europejskiej. Cimoszewicz
wprawdzie sam stanął na jego czele, ale Hübner otrzymała nominację na sekretarza
KIE w randze sekretarza stanu.
Przez Kancelarię Kwaśniewskiego - w
wielki świat... i z powrotem
Po przegranych przez koalicję SLD-PSL
wyborach parlamentarnych w 1997 roku musiała wprawdzie odejść ze stanowiska, ale
świat polityki stał już dla niej otworem. Już wcześniej musiała być silnie
związana z koterią Aleksandra Kwaśniewskiego, skoro ten w grudniu 1997 roku
powierzył jej odpowiedzialne stanowisko szefa swej Kancelarii. A warto dodać, że
Danuta Hübner nie wstąpiła do SLD, jest zatem bezpartyjna. Po niespełna roku
pracy na tym stanowisku, szefowa Kancelarii Prezydenta RP została wysłana w
"wielki świat": w listopadzie 1998 roku była już zastępcą sekretarza
wykonawczego Europejskiej Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych w Genewie.
W lipcu 2000 roku objęła stanowisko jeszcze wyższe - została sekretarzem
wykonawczym tej komisji. Odtąd stale trzyma się już zagadnień "integracji
europejskiej". Praca w strukturach ONZ była dla niej swego rodzaju
"przechowalnią", w okresie rządów partii postsolidarnościowych w Polsce w latach
1997-2001. Po zwycięstwie wyborczym SLD jesienią 2001 roku została sekretarzem
stanu w MSZ, obejmując funkcję szefa Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.
Nie trudno zauważyć, że Urząd ten zyskał na znaczeniu przez umiejscowienie go w
strukturach MSZ. Niewątpliwie zyskała też jego szefowa, wzbogacona o
doświadczenia nabyte w pracy dla ONZ.
Referendum "naszym celem"?
Obecna szefowa UKIE nie ukrywa, co jest teraz dla niej
najważniejsze: wygranie referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii
Europejskiej. Uważa się za osobę, która nie obawia się wyniku. Ale jest
zwolenniczką jakiejś paranoicznej teorii spiskowo-handlowej, uważa bowiem, że
przeciwko UE mogą występować jedynie osoby, które widzą w tym... własny interes.
Tak zwierzała się bowiem w piśmie "Wysokie Obcasy" (które jest kobiecym
dodatkiem do michnikowskiej "Gazety Wyborczej"): "po prostu nie wierzę, by
Polacy mogli się dać ogłupić paru facetom, którzy w nie wejściu do Unii widzą
własny interes. Że w tym decydującym momencie naszej historii nie pomyślą o
przyszłości swoich dzieci. Bo przecież my nie mówimy o wyborze politycznym na
dwa-trzy lata, ale o wyborze na pięćdziesiąt, sto lat.; ja nawet myślę, że i
panu Giertychowi i całej Lidze Polskich Rodzin w momencie głosowania zadrży
ręka, gdy zechcą głosować przeciw." Ona zaś uważa, że jej ręka nie zadrży. Jest
przecież obywatelką świata. Przebywając długo za granicą, wchłonęła nieco
"europejskich" wzorów życia - jeden z nich wygląda tak: "wpadam do znajomego
sklepu w Londynie i zgarniam wszystkie nowości. Mam ze dwa tysiące kaset. Potem
siadam z córką, jest to nasz sposób przebywania ze sobą".
Polska
motorem Unii, a kto motorniczym?
Ambicje Danuta Hübner ma wielkie -
uważa, że Polska może zostać "siłą napędową" reform w UE, rozszerzonej o kolejne
kraje. Jest gotowa - w imieniu Polski - zrzec się prawa weta prawie we
wszystkich sprawach, czyli do rezygnacji ze znacznej części naszej suwerenności
państwowej. To ona uważa, że w interesie polskich rolników leży ograniczanie
dopłat bezpośrednich do rolnictwa (choć rolnicy unijni mają je od lat i między
innymi z tego powodu nie jesteśmy dla nich konkurencyjni). Czyli pokazuje, że
ma wizję przyszłości i - kto wie - może nawet marzy jej się kierowanie tą siłą
napędową? W dzieciństwie marzyła o tym, by zostać motorniczym tramwaju. Do
kierowania sprawami dużego, europejskiego państwa o tysiącletniej tradycji,
takie kwalifikacje, choćby nawet poparte zagranicznymi stypendiami, nie
wystarczą. Polska potrzebuje przywódców na miarę czekających ją problemów.
Lepiej niech pani minister poświęci się oglądaniu zgromadzonych kaset video -
będzie bliżej rodziny a i sprawy ludzkie staną jej się
bliższe...
Babiniec
Jest jeszcze jedna dziedzina
działalności Danuty Hübner, o której warto wspomnieć. W 1993 roku powstał "Klub
22", grupujący kobiety sukcesu. Jego członkinie same o sobie mówią, że to
"babska mafia" lub "masoneria w spódnicach". Jest to nie tylko nieformalny krąg
towarzyski, działające tam panie mają bowiem realny wpływ na sprawy kraju.
Założycielką i przywódczynią tej grupy jest Henryka Bochniarz, była minister
przemysłu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego, obecnie szefowa firmy Nicom
(zajmującej się między innymi doradztwem) i prezydent Konfederacji Pracodawców
Prywatnych. Klub, liczący obecnie ponad 30 kobiet ze świata polityki, biznesu
i mediów, odbywa nieregularne spotkania z osobami, mającymi wpływ na sprawy
państwa. Gośćmi Klubu byli między innymi Dariusz Rosati, Aleksander Kwaśniewski,
Leszek Miller, Leszek Balcerowicz, Andrzej Olechowski. Dyskusje z gośćmi mają
być tylko swobodną wymianą poglądów, jednakże Danuta Hübner nie ukrywa, że w ten
sposób też można wywierać wpływ na ich postępowanie i podejmowanie przez nich
decyzji. Babiniec, czyli "Klub 22" uzyskuje coraz większy wpływ na rządy w
Polsce.
Polskie Jutro
|