|
|
2003-06-06
Na ratunek polskim uczelniom
prof. Jacek Zimny, AGH Kraków
Złudzenia zostały
rozwiane. Zamiast zwiększania środków UE i własnych na szkolnictwo wyższe i
naukę w Polsce, finansowane dotąd na skrajnie niskim poziomie, mamy jasną "wizję
rozwoju intelektualnego i naukowego Polski w Unii Europejskiej". Unia proponuje
pięć państwowych wyższych uczelni typu uniwersyteckiego w Polsce! To ma być nasz
"wkład, nasz potencjał, nasza szansa i nasza przyszłość" w zjednoczonej Europie.
aAnalizując dotychczasowy przebieg "kampanii refendalnej", można zadać
pytanie, jak długo jeszcze Polacy - tysiącletni Naród,
będą trwać w hipnozie unijnej fantastyki, czarodziejów pięknych
słów, abstrakcyjnej retoryki. Jak długo jeszcze PRL-owskie spustoszenia w
sercach i umysłach Polaków rzutować będą na fundamentalne decyzje co do losów
Polski, serwowane nam przez tych samych ludzi komunistycznego aparatu11. Tych
pytań jest wiele. Pojawia się ich coraz więcej, im bliżej do terminu referendum,
historycznego wyboru o dalekosiężnych i nieodwracalnych skutkach. Ponieważ
faktycznie nie ma równoprawnej narodowej debaty "za i przeciw", jest nachalna
propaganda i groteskowa agitacja w rodzaju "wchodzenia do Europy przez
plastikową futrynę" czy "darmowe majówki z piwem na statku Euro" - dziś ku
przestrodze i ku rozwadze nas wszystkich kolejny głos prawdy. Co czeka
polskie szkolnictwo wyższe po wejściu do Unii Europejskiej?
Zasoby i
potencjał szkolnictwa wyższego w Polsce Nakłady na szkolnictwo wyższe i
naukę w Polsce są najniższe w Europie od wielu lat. Mimo to w roku 2002
mieliśmy[1],[2],[3],[4]: - 344 szkoły wyższe, kształcące 1,72 mln studentów,
z których 310 tys. uzyskało absolutorium; szkół wyższych państwowych było 123,
kształcących 1,3 mln studentów (70 proc. ogółu studiujących); 221 niepaństwowych
szkół wyższych, kształcących 0,51 mln studentów (30 proc. studiujących). -
Pełnoetatowych nauczycieli akademickich było 82,2 tys., w tym 17,8 tys.
profesorów, 430 docentów, 30 tys. adiunktów, 18 tys. asystentów, 4 tys.
nauczycieli akademickich w niepełnym wymiarze godzin plus 70 tys. pracowników
nie będących nauczycielami akademickimi. - Na studiach dziennych uczy się 770
tys. osób (45 proc. wszystkich studiujących), 55 proc. to inne formy studiów
wyższych (wieczorowe, zaoczne, eksternistyczne). Zwiększa się stale liczba
studentów wieczorowych i zaocznych. - Współczynnik skolaryzacji stale rośnie,
w stosunku do 1995 roku uległ podwojeniu, obejmując 44 proc. ogółu
młodzieży. - Wśród absolwentów roku 2001 odsetek na poszczególnych kierunkach
wynosił: biznes i administracja - 32 proc., pedagogika - 16 proc., nauki
społeczno-polityczne - 15 proc., nauki techniczne - tylko 7 proc.! - Rośnie
liczba studentów obcokrajowców, jest ich około 8 tys., z czego z Europy 5,5 tys.
osób; 52 proc. ogółu stanowi Polonia. - Studia podyplomowe, wskutek zmian
gospodarczych i transformacji, kontynuowało w roku 2002 już około 140 tys. osób,
w tym około 30 tys. osób było uczestnikami studiów doktoranckich. Jest to
dziesięciokrotny wzrost od 1990 roku. - Uniwersytety stanowią 16 proc.
uczelni państwowych - kształcą 41 proc. ogółu studentów; uczelnie techniczne
stanowią 17 proc. - kształcą 26 proc. ogółu studentów; ekonomiczne - 5 proc.,
skupiają 6 proc. studentów; akademie medyczne stanowią 10 proc. - kształcą 6
proc. studentów; artystyczne - 16 proc., kształcą 1 proc. studentów. - Wynik
finansowy prawie wszystkich uczelni państwowych w roku 2002 jest dodatni.
Zwiększył się o 33,1 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Zysk uczelni
technicznych wyniósł 90 mln zł, rolniczych 80 mln, uniwersytetów 80 mln,
wyższych szkół zawodowych 25 mln. Ujemny dotyczył tylko wyższych szkół
artystycznych i akademii medycznych. - Przychody uczelni państwowych to: 81
proc. z dydaktyki, 15 proc. z działalności badawczej; uczelni niepaństwowych: 97
proc. z dydaktyki, 0,1 proc. z badawczej. - Głównym źródłem finansowania
dydaktyki szkół państwowych są dotacje - w 2002 roku z budżetu państwa 69 proc.,
opłaty za zajęcia dydaktyczne 23 proc. - Uczelnie państwowe, aby przetrwać,
zwiększają udział opłat za zajęcia dydaktyczne (dziś np. uczelnie ekonomiczne
mają z dotacji 44 proc., zaś z pobieranych opłat 49 proc.; pedagogiczne 55 proc.
z dotacji, 38 proc. z opłat; uniwersytety 62 proc. z dotacji, 30 proc. z opłat).
Najmniej pobierają uczelnie techniczne (75 proc. z dotacji plus 18 proc. z
opłat).
Działalność badawcza wyższych uczelni Średnie przychody
uczelni państwowych ze sprzedaży usług dydaktycznych, prac badawczych i
rozwojowych wynoszą 20 proc., dotacje państwowe stanowią do 80 proc. Średnie
przychody wyższych szkół zawodowych wynoszą 66 proc., akademii medycznych - 32
proc., zaś szkół technicznych - 28 proc.1,2,3,4. Uczelniami, które najwięcej
korzystają z dotacji państwa na działalność badawczą, są: uczelnie techniczne
(36-48 proc.), uniwersytety (27-42 proc.), akademie medyczne (1-16 proc.) i
rolnicze (3-13 proc.)9.
Koszty kształcenia Koszty kształcenia
są sumą kosztów własnych działalności eksploatacyjnej, funduszu pomocy
stypendialnej i własnego funduszu stypendialnego2,3,9. W 2001 roku koszty własne
uczelni stanowiły w Polsce średnio 90 proc. kosztu kształcenia studentów.
Najwyższy koszt kształcenia na 1 studenta rocznie mają: szkoły artystyczne - 21
tys. zł, medyczne - 15 tys. zł, wychowania fizycznego - 9 tys., rolnicze - 9
tys., techniczne - 8,5 tys., uniwersytety - 6 tys., ekonomiczne - 6 tys.,
pedagogiczne - 4 tys. Średni koszt kształcenia studenta w Polsce wynosi 6,9
tys. zł rocznie9.
Konieczny rozwój polskiego szkolnictwa
wyższego Osiągnięcia nauki i techniki, szczególnie telekomunikacji,
informatyki i cybernetyki, spowodowały możliwości zasadniczego przekształcania i
zmian tradycyjnych metod i sposobów nauczania (wirtualne laboratoria
przedmiotowe, bazy danych, biblioteki i sieci komputerowe)9. Stwarza to
konieczne warunki tworzenia nowych, prorozwojowych, innowacyjnych kierunków
studiów, szczególnie technicznych, których procent absolwentów stale maleje!
Proinnowacyjność gospodarki, rozwój produktywności polskiego budownictwa,
przemysłu i rolnictwa - wymagają zwiększenia liczby absolwentów kierunków
technicznych, szczególnie informatycznych, nauk o Ziemi z geologią,
przetwórstwa, środowiska, energetyki alternatywnej - do poziomu rzędu 30 proc.
rocznie do roku 20107,8,9,13. Dziś już, np. na kierunkach biznes i
administracja, jest przeszło 30 proc. wszystkich absolwentów rocznie. Na
kierunkach technicznych tylko 5-7 proc. rocznie2. Podział społeczeństwa
powyżej 15. roku życia według poziomu wykształcenia jest następujący (2002 rok):
wykształcenie wyższe posiada tylko 6,8 proc., policealne 2,6 proc.,
średnioogólne 7,1 proc., średnie zawodowe 17,5 proc., zasadnicze zawodowe 26
proc., podstawowe 34 proc., bez wykształcenia pozostaje 7
proc.2.
Generalia Szkolnictwo wyższe i nauka w ciągu ostatnich
lat nie oderwały się od skostniałych systemów obowiązujących przez ponad pół
wieku w PRL5,7,8,9. W tamtym i obecnym systemie decydują hierarchie zależności
od pozycji w strukturach organizacyjnych i tzw. układy, a nie rzeczywista
wiedza, kompetencja i autorytet naukowy9. System "konserwatywnej drabiny"
wszystkich ogniw szkolnictwa wyższego musi ulec zmianie, aby dydaktyka i nauka
polska mogły rzeczywiście się rozwijać, konkurować i współzawodniczyć z nauką
innych państw, obecnie przodujących9. Szkolnictwo wyższe i nauka polska nie mogą
pozwolić się zepchnąć na margines światowy, co jest aktualnie cały czas czynione
w sposób zamierzony przez różne ośrodki decyzyjne8,9,12. Okres stowarzyszenia
Polski z Unią Europejską spowodował zdecydowanie więcej szkód niż korzyści,
również w zakresie edukacji, szkolnictwa wyższego i nauki1,2,3,4. Między innymi
w ramach tzw. prywatyzacji zlikwidowano wszystkie wiodące Biura Projektów (BP),
Ośrodki Badawczo-Rozwojowe (OBR), Ośrodki Doradztwa Technicznego (ODT), Zakłady
Doświadczalne (ZD) - wszystkie ośrodki intelektualnego rozwoju i koniecznego
udziału polskich naukowców i specjalistów w dalszej działalności i rozwoju tych
przedsiębiorstw. Niemal wszystkie ośrodki oryginalnej polskiej myśli
naukowej, technicznej, medycznej i rolniczej po "prywatyzacji" praktycznie
zrównano z ziemią14. Jest to jeden z zasadniczych czynników niespotykanej
dotąd degradacji i upokorzenia wielu Polaków z wyższym wykształceniem we własnym
kraju - zwiększających bardzo istotnie szalejące bezrobocie i dramaty
osobiste.
Jak będzie w Unii Europejskiej? Trzeba podkreślić, iż
mimo pozornej dostępności ogólnych dokumentów traktatowych - uzyskanie
jakichkolwiek konkretnych informacji na temat, jak będzie wyglądał los
szkolnictwa wyższego i polskich szkół wyższych po przystąpieniu Polski do UE -
jest praktycznie niemożliwy[3],[4],[5],[6]. Wśród radosnych zachwytów
prezydenckich, rządowych i partyjnych agitatorów co do ogromnych szans rozwoju
Polski, jej edukacji, nauki i kultury po akcesji do UE - merytorycznie o
sprawach szkolnictwa wyższego i nauki nic się nie mówi. Tymczasem, biorąc pod
uwagę dramatyczne przykłady bankructwa innych działów gospodarki narodowej -
powodów do uzasadnionych obaw jest dużo, dziś jeszcze więcej. Sensacyjne
informacje nadeszły ostatnio, i to nie ze strony naszych "negocjatorów" czy
ministrów. Otóż w końcu marca w miejscowości Bristol w Wielkiej Brytanii
odbyła się kolejna konferencja Unii Uniwersytetów Europejskich (EUA) pod hasłem
"The Role of the Universities in the European Research Area"10. Było to
spotkanie rektorów największych europejskich uniwersytetów, również z Polski
(m.in. z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie). Celem tej konferencji była
wymiana opinii na temat roli uczelni uniwersyteckich w tworzeniu wspólnej
europejskiej przestrzeni dydaktycznej i badawczej obecnie i po integracji
europejskiej nowych państw. Jedną z głównych tez konferencji było
stwierdzenie, że "...w Europie środki publiczne na kształcenie i badania naukowe
są nadmiernie rozpraszane..." (prof. Eric Thomas, University of Bristol) oraz że
"...w świetle ostrej rywalizacji między UE a USA należałoby skoncentrować
wszystkie ośrodki akademickie wyłącznie do kilku najlepszych ośrodków naukowych,
bo efektywność takiej struktury jest wielokrotnie większa od
dotychczasowych..."10. Reprezentowano tam radykalny nurt ograniczenia liczby
państwowych uniwersytetów oraz koncentracji ograniczonych wszędzie środków
budżetowych - na dydaktykę, naukę, badania i rozwój. Przykładowo w Wielkiej
Brytanii w 2000 roku przeznaczono na ten cel 27 mld USD, co stanowiło 1,9 proc.
PKB, co czyni 455 USD na jednego mieszkańca. W Polsce te wskaźniki wynosiły
odpowiednio: 2 mld USD, co stanowiło 0,7 proc. PKB, tj. 67 USD na jednego
mieszkańca1,2. Teza ta została rozwinięta w ogólniejszych rozważaniach elity
intelektualnej rektorów państw UE na temat "...jak powinna wyglądać struktura
państwowego szkolnictwa wyższego w krajach aktualnie przystępujących do Unii
Europejskiej?". Wychodząc z danych statystycznych, iż w Europie Wschodniej
nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę są wielokrotnie niższe niż w Unii
Europejskiej, co wyżej wykazano, przedstawiono kolejną tezę, iż "...koncentracja
sił i środków w tych krajach powinna iść jeszcze dalej niż w krajach UE" i że
"jako przykładowa rozsądna liczba państwowych wyższych szkół w Polsce winna
wynosić 5". Słownie: pięć uczelni!10. Powyższe, nieoficjalne wprawdzie, ale
publicznie prezentowane stanowiska elity intelektualnej rektorów uczelni Unii
Europejskiej - konieczne są do uświadomienia nam, Polakom, tej brutalnej,
nieoczekiwanej prawdy. Zwłaszcza teraz, w brzemiennym w skutkach okresie naszej
historii. Stanowisko to świadczy o wielu aspektach: jaka jest opinia elity UE
o przyszłej roli i znaczeniu Polski w Unii Europejskiej, jej inteligencji,
polskiej nauki i szkolnictwa wyższego w zintegrowanej Europie. To nie jest
przypadek. To nie są żarty10. Z przedstawionym wyżej stanowiskiem
opiniotwórczych unijnych rektorów współbrzmi idealnie publikacja Niemca Quirinia
Schiermeiera zawarta w renomowanym czasopiśmie naukowym "Nature" (nr 30, styczeń
2003, vol. 421, nr 6922), gdzie kluczową tezą jest stwierdzenie, iż "w Polsce
jest za dużo naukowców" (s. 459)10. Nie znamy, jako zainteresowani,
szczegółowych ustaleń negocjacyjnych w obszarze Edukacja, nauka, badania i
rozwój - ponieważ nie ma do nich dostępu. Nie zmienia to faktu, że w innych
oficjalnych dokumentach Unii Europejskiej, publikacjach sejmowych i
rządowych3,4,5,6 oraz w publikacjach korespondentów prasowych z Brukseli -
powtarzana jest uporczywie teza o konieczności koncentracji środków na edukację,
szkolnictwo wyższe i naukę, a także o ostrej selekcji i finansowaniu tylko
najlepszych uniwersytetów i najlepszych projektów (granty). W głównym celu
strategicznym UE, jakim jest rywalizacja z USA, plany te mogą być rzeczywiście
zrealizowane w bliskiej przyszłości w nowych krajach członkowskich, szczególnie
w słabych ekonomicznie, jak Polska7. W świetle tej strategii zjednoczenia
państw Europy, rzekomo dla rozwoju m.in. edukacji, nauki i szkolnictwa wyższego
- należy koniecznie przypomnieć przed referendum wszystkim Polakom, co stało się
już z polskim górnictwem, hutnictwem, przemysłem stoczniowym, rolnictwem,
przemysłem zbrojeniowym, telekomunikacją, łącznością, energetyką, ochroną
zdrowia i resztą tzw. strategicznych działów gospodarki narodowej. Dotknął ich
totalny upadek i degradacja. Teraz przychodzi uderzenie w podstawę bytu
każdego narodu - jego oświatę, wychowanie, edukację, szkolnictwo wyższe i naukę.
Następnie w religię, etykę, moralność, zdrowie. I nie miejmy złudzeń! Jeżeli
ma być tylko pięć uniwersytetów w Polsce, według planów unijnych - to tak
będzie. Bo zawsze znajdą się ludzie, którzy się na to zgodzą, tak jak się to
stało z przodującym w świecie polskim przemysłem stoczniowym i polskimi statkami
oceanicznymi wybrzeża pomorskiego, których w roku 1990 było 247, a obecnie
pływają tylko 3 pod polską banderą9,15. I to zapewne zagwarantuje nam traktat
akcesyjny z Kopenhagi, wraz z poufnymi załącznikami, do których nie mamy
dostępu. (Analogia: porozumienie Ribbentrop - Mołotow z roku
1939)2,3,4,5,6.
Co zostanie z polskiego szkolnictwa
wyższego? Osobiście trudno wyobrazić sobie ten kolejny czarny scenariusz
"rozwoju" szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce - nieujawniany, jak wiele innych
dokumentów akcesyjnych, ani przez naszych "negocjatorów", ani przez rząd L.
Millera. Zapewne niebawem pojawi się w Polsce Wysoki Komisarz ds. Nauki i
jego "eksperci", którzy wybierać będą do koszyka zintegrowanej Europy najlepsze
polskie uczelnie, na zasadzie: "5 z 123", jak w multilotku. Tylko niech nam,
Polakom, rządzący i dygnitarze unijni udzielą jasnej i szybkiej odpowiedzi przed
referendum: co ma się stać z resztą polskich wyższych szkół państwowych i
prywatnych; co ze studiującą już i oczekującą na kształcenie w polskich
uniwersytetach i wyższych uczelniach polską młodzieżą? Co z profesurą, kadrą
dydaktyczno-naukową i zapleczem? Ponieważ nie wiemy i wiedzieć tego szybko
nie będziemy, odrzućmy ten traktat na śmietnik historii. Bo jest to kolejny
dokument dezinformacji, zakłamania i zdrady narodowej; traktat aneksji, szybkiej
likwidacji kolejnych gałęzi gospodarki, nauki, oświaty, wychowania, szkolnictwa
wyższego; suwerennego Narodu i niepodległego państwa. Dość tego upokarzania
nas i pogardy Polaków wobec świata i historii.
Literatura [1]. Roczniki statystyczne GUS (1990-2002),
Warszawa. [2]. Materiały branżowe GUS (1990-2002), Warszawa. [3].
Materiały sejmowe oraz Wydawnictwa Kancelarii Sejmu za okres 1990-2003,
Warszawa. [4]. Dokumenty rządowe Ministerstw: Gospodarki, Finansów za okres
1990-2003, Warszawa. [5]. Narodowy Plan Rozwoju Polski, Ministerstwo
Gospodarki, Warszawa 2002. [6]. Stanowiska negocjacyjne Polski z UE,
dokumenty oficjalne, rządowe strony internetowe, dokumenty sejmowe. [7].
Strategia Rozwoju Polski do Roku 2020, Komitet Prognoz "Polska 2000 Plus" przy
Prezydium PAN, 2000. [8]. W. Bojarski, Dokąd Polsko, Fundacja "Nasza
Przyszłość", Szczecinek 2002. [9]. Program Rozwoju Samorządnej, Niepodległej
Polski, Kraków - Warszawa, kwiecień 2003. [10]. R. Tadeusiewicz, Piątka...
Żart na dobry początek, "Biuletyn Informacyjny Pracowników AGH", nr 116,
kwiecień 2003, s. 4-6. [11]. W. Moszkowski, Zmienny wiatr postępu, "Nasz
Dziennik", 24-25.05.2003, s. 19-20. [12]. J. Zimny, Po pierwsze nauka, "Nasz
Dziennik" 20.01.2003, s. 11-12. [13]. J. Zimny, Narodowy Plan Rozwoju Polski
- Plan straconych szans, "Nasz Dziennik", 25.11.2002, s. 10-11. [14]. J.
Zimny, Konieczna zmiana polityki gospodarczej - Zielony Kuwejt nad Wisłą, "Nasz
Dziennik", 20.11.2001, s. 10-11. [15]. J. Zimny, Ratujmy gospodarkę morską,
"Nasz Dziennik", 7.05.2003, s. 10-11.
|