Zaktualizowano 11. czerwca 2003 Drukuj
Bóg nas kocha nie dlatego, że jesteśmy tak wartościowi, lecz jesteśmy tak wartościowi dlatego, że On nas kocha.
Helmut Thielecke


Inne Strony Integracji PL z UE

Polska a Unia europejska - 21 pytań

Polonijny Katalog


Webring KATOLIKa


nagrodzona
2003-05-31
Scenariusz wesela

Wiktoria Arkita

Witaj,
Całkiem możliwe ze zdecydujemy się na ślub bezalkoholowy. Jeżeli masz chęci i czas, to proszę napisz przykładowy scenariusz wesela bezalkoholowego?

Jeżeli chodzi o scenariusz, to nie jest on oczywiście typowo bezalkoholowy, ale taki mniej więcej podano kursie. Z góry uprzedzam, żeby się nie przestraszyć, ze tyle punktów proponują do zrealizowania, wszystko zależy od gości, ich zaangażowania, wieku, ilości, nigdy nie da się zrobić wszystkich atrakcji, ale trzeba być na nie przygotowanym. Zresztą pisze jakbym udziela wskazówek wodzirejom, a nie tym którzy są potencjalnymi ich klientami :-)) A do pouczania wodzirejów mam pewnie za mało kompetencji, choć po niektórych weselach można mieć co do tego wątpliwości....

Ogólne zasady:
nie powinno się przypominać o alkoholu, trzeba traktować ten stan rzeczy jako cos najnormalniejszego w świecie i nie akcentować, ze nie ma trunków (choć w zależności od zapatrywań gości, można zaproponować jakieś piosenki o tym jak to jest się super bawić bez wódki, np. Pije Kuba do Jakuba w wersji bezalkoholowej).

Przygotowania wstępne: śpiewnik na Eucharystie (można zatroszczyć się o slajdy), śpiewnik weselny ("grubość" w zależności od rozśpiewania gości, jednak śpiew ma być tylko dodatkiem, my przygotowaliśmy 12 piosenek (w tym bezalkoholowe "niech im gwiazdka" + modlitwa przed jedzeniem), śpiewniki pełniły zarazem wizytówkę i podpisane leżały przy talerzach). Jeśli chodzi o zawiadomienie gości, ze nie będzie alkoholu, to zadania są rożne, my zdecydowaliśmy, ze na zaproszeniach to napiszemy. Ważną rzeczą jest podkreślenie, ze zabawa weselna ma być dalsza częścią zaślubin w kościele, a nie tu Panu Bogu, a potem swawola.
Ojej, ale jestem gaduła!! łatwiej by nam się pewnie rozmawiało, ale cóż...

  1. rozpoczęcie
    • powitanie chlebem i solą
    • dzielenie się chlebem w miejsce toastu
    • obiad
    • kawa, herbata i w tym czasie krótkie przedstawienie gości (robią to młodzi, mówiąc o każdym lub grupie 2-3 zdania - nie może być za długo, tyle tylko, żeby nie trzeba było potem szeptać: ej, kto to jest ten łysy facet z wąsem?, u nas gości przedstawił i powitał wodzirej, np. witamy rodziców panny młodej, chrzestnych, ciocie, wujków, kolegów ze studiów itd., witani w danym momencie wstawali)
    • wspólne zdjęcie - chodzi o to żeby wszyscy wyszli na parkiet
    • przyrzeczenie (taka śmieszna formułka, co by dobrze się bawić)
    • polonez jako najpierwszy taniec - coś rewelacyjnego (sama o polonezie marzyłam od bardzo dawna, a na kursie go również zaproponowano...)
    • pierwszy taniec, tzw. walc-niespodzianka (młodzi w środku, potem koło panów, następnie panie, po chwili panowie się odwracają i tańczą z osoba z naprzeciwka (łączy się to oczywiście z podaniem imienia), poźniej znowu 2 koła, a na koniec każdy odszukuje swojego partnera albo prosi kogoś wolnego, jeśli i on jest sam, młodzi cały czas tańczą razem na środku), ten walc ze zmiana partnerów przełamuje pierwsze lody wśród gości, którzy się nie znają i to tak bezboleśnie, ze nawet ci, którzy nigdy sami nie poprosiliby nikogo obcego, nie czują stresu.
  2. urozmaicenia w ciągu zabawy (do wyboru)
    • tańce, którymi dyryguje wodzirej: prawy do lewego, kankan, zorba, kazaczok, walc cesarski (na pierwszy rzut oka nieco skomplikowany, zaczyna się ja polonez, (oczywiście krokiem walca), potem można wykorzystać dalsze figury z poloneza, co jakiś czas tworząc gwiazdy (panowie trzymają się za lewe ręce w kształt gwiazdy, a panie "doczepione" do swoich partnerów na zewnątrz), na polecenie panie awansują np. o 3 panów i dalej tańczy się w nowych parach), lambada, swing w uliczce, radosny krąg (2 ostatnie pokazywano nam na kursie, goście szybko je łapią i są czasem do ponownego "wymieszania" partnerów są do nich specjalne podkłady muzyczne)
    • śpiewy przy stole (u nas Andrzej do śpiewów przygrywał na akordeonie (normalni grali na dwóch syntezatorach), można tez wykorzystać "artystycznych" gości, oczywiście musza wcześniej zabrać z domu odpowiedni instrument)
    • familiada z obowiązkowym remisem lub z wygrana Młodych (pytania typu: ile chcą mieć dzieci, jeśli będzie dziewczynka to jakie nadadzą imię, w jakim miejscu pierwszy pocałunek, gdzie się poznali itp.)
    • można się dogadać z kucharkami i jeśli jest bigos wnieść gar z pompa na środek (niby że to rezultat wcześniejszego polowania), wodzirej może wyrecytować fragment z Pana Tadeusza o polowaniu, wtedy bigos staje się ze zwykłego nudnego bigosu dodatkowa atrakcja
  3. oczepiny (po dłuższej przerwie, tzn. czasie bez wodzireja)
    • podziękowanie rodzicom (kwiatki, drobny upominek, typu zdjęcie z czasów narzeczeństwa), my zamiast tradycyjnych podziekowań zadedykowaliśmy rodzicom Pieśń nad pieśniami, której (obszerne fragmenty) przeczytaliśmy na role.
    • taniec z rodzicami (to tzw. część sentymentalna, dlatego za podkład najlepiej dąć cos w stu "cudownych rodziców mam") (u nas podziękowanie nie było złączone z oczepinami, zresztą recytacja trwała ok. 15minut + jeszcze taniec, wiec trzeba było dąć gościom odpocząć)
    • twierdza - panny robią mur obrony wokół panny młodej, a małżonek musi ja zdobyć
    • sto lat dla Młodych, jako dodatkowa atrakcje można młodych podnieść do góry na krzesłach (u nas tak było - rewelacja, choć Wojtek zwłaszcza wtedy chyba nie był tego zdania (zobaczcie na naszej stronie na zdjęciach, dlaczego))
    • rzucanie wianka, muchy + taniec "łapaczy"
    • porady małżeńskie (w miejsce tańca za pieniądze) - dwa koła z pan(Młody w środku) i panów (w środku Młoda), to chce tańczyć z Młodymi, musi w miedzy czasie dąć dobra rade na małżeńskie życie, jeśli gości jest baaaardzo dużo, to koła mogą tworzyć tylko mężatki i żonaci, jako co doświadczeni, na koniec młodzi dzielą się najlepszymi usłyszanymi radami
    • na zakończenie walc świetlisty (to właśnie ten taniec goście najmilej wspominają). Każdy staje ze swoim (tudzież wybranym) partnerem, rozdaje się świece (zgaszone), po czym gaśnie światło i młodzi zaczynają tańczyć z zapalona świecą, zapalając świece innym, kto ma zapalona świece zaczyna tańczyć. Efekt jest niesamowity, robi się bardzo romantycznie.
    • tort, może być wniesiony oświetlony (np. fontannami) przed zapaleniem światła, co daje dodatkowy efekt i łagodnie wyprowadza z romantycznej aury, zazwyczaj kroją go młodzi, co wychodzi często nieporadnie, wiec lepiej, gdy kroi np. osoba, która tort piekła (albo mamy), a Młodzi rozdają gościom.

To było w skrócie (????) na tyle :-))

Jeśli kościół i miejsce zabawy są blisko siebie polecamy, by z kościoła udać się tam na pieszo, myśmy tak zrobili - szliśmy jako pierwsi a za nami goście (to dodatkowo ułatwiło przeniesienie uroczystości z kościoła na sale, bez jakiego rozproszenia), oczywiście nie zawsze jest to możliwe...

A tak w ogóle, to Wam współczuję, ze właśnie na mnie trafiliście... rozgadałam się (rozpisałam) i widzę, że w zasadzie streściłam Wam cala teoretyczna część kursu, choć nacisk położony jest głównie na praktykę (nauka tańców, a nawet wesele na niby).

Zachęcamy tez do zajrzenia na nasza stronę, jest tam sporo weselnych zdjęć. pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz przepraszam, jeśli za bardzo szczegółowo poopisywałam niektóre rzeczy.

Z Bogiem,
Wiki



© W&W Arkitowie 2003 (2000)