|
2003-05-31
Czy można bawić się bez alkoholu?
Wiktoria Arkita
Witajcie,
Doszły mnie słuchy, ze mieliście wesele
bezalkoholowe.
Muszę przyznać, ze słuch masz naprawdę fantastyczny :-)
Ania i ja planujemy ślub w czerwcu.
Nie chcemy wódki na naszym weselu,
ale zgadzamy się na wino. Ze strony obu rodzin są wielkie opory np. mój
brat mówi, ze jeżeli nie będzie wódki, to on nie przyjdzie, a Mama mówi
ze
rodzina nasza nie będzie się bawić i niektórzy mogą przyjść z własnym
alkoholem.
Jakbym słyszała teksty sprzed naszych zaślubin i od razu z czystym
sumieniem
mówię, że te wszystkie na siłę wymyślane argumenty nie maja kompletnie
uzasadnienia, choćby dlatego, ze niby skąd jakiś przykładowy delikwent
ma
wiedzieć, ze bez alkoholu nie potrafi się bawić, jeśli nigdy nie miał
okazji
spróbować?
Co do tego, ze ktoś zdecyduje się nie przyjść to jego strata, choć na
pewno
będzie wam przykro jeśli to będzie akurat brat, jednak myślę, ze tylko
tak
straszy, a i tak się pojawi :-))
Piszę to na podstawie naszych doświadczeń, ale także innych ludzi,
którzy
często organizują i prowadza tego typu imprezy. Byłam na kursie dla
wodzirejów
zabaw i wesel bezalkoholowych, tam nauczyłam i dowiedziałam się wiele,
ale tez
mam namiary na "zawodowych" wodzirejów z abstynenckim doświadczeniem.
Takie
kursy są prowadzone np. w Katowicach, choć od niedawna także w innych
miejscowościach (np. Koszalin). Mają tam także bazę "dostępnych"
wodzirejów.
Telefon do ośrodka w Katowicach: (32)205-39-22.
Czy serwowaliście jakiś alkohol, np. szampan na wejście?
Nie, chociaż moja ciocia chciała choć na ten tradycyjny toast
przywieźć
duuużego szampana, co by dal każdego starczyło. Zamiast toastu na
początku
podzieliliśmy się weselnym chlebem, który po powitaniu nowożeńców
zazwyczaj jest
odstawiany na bok i sobie schnie. W pierwszej chwili było zaskoczenie,
jednak
mile, zwłaszcza, ze symbolika tego gestu dzielenia się chlebem jest
doskonale
wśród Polaków rozumiana (Eucharystia, opłatek wigilijny...).
Czy można się dobrze bawić bezalkoholowo :-)?
Skoro myślicie o takim weselu, to pewnie sami wiecie ze można, ale
potwierdzam jeszcze raz: można się bawić i to doskonale, każdy długo
pamięta
takie wesele, zwłaszcza jeśli nie miał okazji wcześniej bawić się bez
trunków.
Ważna jest jednak organizacja takiej zabawy. Kiedy jest alkohol, to
można
ludzi pozostawić samych sobie - po prostu zajmą się piciem, może
sprośnymi
dowcipami, wznoszeniem toastów i okrzykami typu gorzko gorzko (to
zresztą chyba
najdelikatniejszy), zresztą na pewno byliście na takich spitych
imprezach.
Wiadomo, ze nie na każdym alkoholowym weselu ludzie musza się aż tak
upić, ale
zapewniam, że zawsze znajda choć 2 osoby lubiące wypić i one będą w
stanie
rozwalić cała atmosferę, jest to przykre zwłaszcza jeśli są to
szczególnie
bliscy ludzie. Ważny jest wodzirej, który będzie koordynował całość. Nie
można
gości ani na chwile zostawić na pastwę nudy, bo zaczną myśleć o jakimś
dopingu
do zabawy. Nie znaczy to, że wodzirej ma "mordować" gości, ciągle
prowadzić
jakieś węże, zabawy, śpiewy, ale musi on cały czas czuwać i wkraczać do
akcji, jeśli tylko jest potrzebny. Powinien dobrze się rozumieć z
orkiestra, a
najlepiej być jej częścią, jak często się zdarza (u nas był zespól
2-osobowy, w
tym wodzirej, grali naprawdę świetnie).
Nie wiem, czy mieliście opory ze strony rodziny, jeśli tak to jak
je
przezwyciężyliście?
Owszem opory były. U Wojtka lubią wypić od okazji, u mnie mogą
skończyć na
lampce wina do obiadu albo spędzić cały wieczór przy lampce koniaku,
jednak
obydwie strony miały cos przeciw. U mnie postulowano, żeby dać chociaż
wino do
obiadu ni i oczywiście ten pierwszy "szampański" toast. Wiemy, ze to nie
było by
nic złego, ale jeśli uznaliśmy, że będziemy się bawić bez procentów, to
było by
to cos w stylu bez alkoholu ale nie całkiem, mogłaby to byc prowokacja
dla tych,
którym jest się trudno obyć bez alkoholu, a jednocześnie okazja do
ewentualnych
przekrętów, typu nalewanie mocniejszych trunków do pustych butelek (to
oczywiście gdybanie, ale zawsze jest taka możliwość). Dlatego
postanowiliśmy nie
robić niejasnej sytuacji, i alkoholu pod żadną postacią nie było.
Dlatego
zachęcamy, żebyście zrezygnowali z także z wina i zainwestowali raczej w
dobra
orkiestrę i wodzireja mających już praktykę w prowadzeniu takich
wesel.
Czy zdarzyło sie ze w czasie zabawy weselnej niektórzy poszli "na
jednego" do sąsiedniej knajpy?
Nie mieliśmy takiej sytuacji i z tego co wiem od bardziej
doświadczonych, to
raczej się nie zdarza. Ludzie, jeśli w ogóle cos takiego planują, to
tylko przed
zabawa, a potem po prostu już nie maja czasu o tym pomyśleć, bo się
świetnie
bawią. Może się natomiast zdarzyć, ze ktoś już przyjedzie z wałówką i
zaraz na
początku ją wyłoży tudzież zacznie popijać. Można wtedy zastosować, np.
taki trik:
Taka ciepła to niedobra, proszę dać do schodzenia, później przyniosę,
potem
delikwent już nie pamięta (jak wyżej).
Jeśli nasuną Wam się jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości piszcie,
chętnie
się podzielę tym co wiem i tym co razem z Wojtkiem przeżyliśmy na
własnej
skórze, a nie były to niemile przeżycia. Goście mówili, ze jeszcze nigdy
nie byli
na tak świetnej imprezie, niektórzy się dziwili samym sobie, ze umieją
się tak
bawić bez trunków. Jeśli chcielibyście poznać przykładowy scenariusz
wesela bez
alkoholu albo jakieś szczególne atrakcje, z przyjemnością napisze.
Tak przy okazji, nie wiem, czy wiecie, ze małżeństwa, tzn. jeszcze
narzeczeni
decydujący się na zabawę weselna bez alkoholu otrzymują specjalne
błogosławieństwo od biskupa. Trzeba wcześniej zgłosić proboszczowi swoją
decyzję, a on powinien załatwić co trzeba, czasem o tym księża nie
wiedza i
trzeba wyjaśnić, o co konkretnie chodzi.
Gratulujemy pomysłu na taka zabawę i życzę powodzenia, nie dajcie się
omamić
rodzinie, bo to w końcu będzie zabawa na Wasza cześć.
Z Bogiem,
Wiktoria (& Wojtek)
|